Co Pan sądzi o planach rosyjskiego koncernu Gazprom wybudowania
drugiej nitki gazociągu jamalskiego? Komu ta inwestycja może przynieść
największe korzyści?
– Osobiście nie dostrzegam żadnych
finansowych czy ekonomicznych korzyści, jakie mogłyby wypłynąć przy
okazji budowy rurociągu Jamał – Europa II. W tym kontekście odbieram go
jako czysto polityczny projekt. I na razie tylko jako projekt, gdyż nie
wydaje mi się, aby w najbliższym czasie podjęto próby jego
urzeczywistnienia. Nie wiem bowiem, kto mógłby być beneficjentem tego
pomysłu.
Być może ktoś na takim projekcie jednak straci?
–
Wydaje mi się, że stracić może wielu. Przede wszystkim Jamał – Europa
II zwiększyłby przepustowość eksportową rurociągów należących do
Gazpromu do co najmniej 333 mld m sześc. rocznie. Oczywiście, jeśli
uwzględnimy w tym kontekście także ciągle powstający South Stream. Dziś
rosyjski gigant donosi, że zagwarantowane kontraktami dostawy na lata
2020--2025 to 158 mld m sześc. rocznie. Dodatkowa inwestycja doprowadzi
jedynie do wzrostu kosztów eksportu rosyjskiego gazu do krajów Unii
Europejskiej. W tym kontekście może się okazać, że zyski z transferu
błękitnego paliwa dla Gazpromu spadną praktycznie do zera. Wiemy
jedynie, że w tym wypadku rura ma omijać Ukrainę, ale tak jak
wspomniałem wcześniej, z punktu widzenia ekonomicznego nie ma to
najmniejszego sensu.
Jak Pan ocenia fakt, że premier polskiego rządu nie miał pojęcia, że polskie firmy podpisały memorandum z Gazpromem?
– Pozwoli pan, że pozostawię tę kompromitującą materię bez komentarza.
Być
może ofensywa Gazpromu wynika z obaw przed utratą konkurencyjności gazu
w perspektywie inwestycji łupkowych państw Europy Zachodniej?
–
Dodanie nowej, zupełnie niepotrzebnej rury nie zredukuje kosztów ani nie
zwiększy zysków. Wręcz przeciwnie, zbyt duża przepustowość prowadzi
tylko i wyłącznie do wzrostu wydatków na transport gazu. Analizując
ostatnie lata działalności Gazpromu, możemy zauważyć jedną tendencję –
koncern ten zużywa coraz więcej swoich aktywów po to, żeby sprzedawać
coraz mniej gazu. Jeśli ten trend się utrzyma, w 2020 r. wyprodukowanie
metra sześciennego gazu będzie kosztowało Gazprom więcej niż jego cena
na rynku.
Oczywiście w dzisiejszej Europie nikt nie chciałby, żeby
Gazprom zbankrutował. Jednakże w mojej ocenie, zarówno szef firmy
Aleksiej Miller, jak i jego podwładni prowadzą tę firmę w złym kierunku.
Wszystkie ostatnie projekty tej ekipy, w tym South Stream czy właśnie
Jamał – Europa II, są zupełnie pozbawione logiki.
www.naszdziennik.pl