Według relacji dziennika w ubiegłym tygodniu Consus uzyskał
pozwolenie na handel kolorowymi certyfikatami na Towarowej Giełdzie
Energii. Jednocześnie cytowany przez „PB” prezes spółki Maciej
Wiśniewski zapowiada, że przygotowuje się ona do zaoferowania klientom
możliwości transgranicznego handlu zielonymi certyfikatami. Jak pisze
„Puls Biznesu”, oferta ta ma pozwolić między innymi na zakup polskich
świadectw pochodzenia energii z OZE przez podmioty z zagranicy i
rozliczenie się z nich w rodzimym kraju.
Jednak dziennik
zwraca uwagę, że zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami, wydawane w
Polsce świadectwa pochodzenie mogą być przedmiotem obrotu na terenie
naszego kraju. Obrotowi międzynarodowemu mogą podlegać natomiast tzw.
gwarancje pochodzenia, które pojawią się w naszym systemie prawnym
dopiero po uchwaleniu tzw. małego trójpaku.
Gwarancje pochodzenie
mają być dokumentem służącym potwierdzeniu odbiorcy końcowemu, że
określona w nim ilość energii elektrycznej została wytworzona w OZE .
Cytowany przez dziennik Piotr Ciołkowski z kancelarii CMS
Cameron McKenna wyjaśnia, że gwarancje takie już funkcjonują w kilku
krajach europejskich i handel nimi ma charakter międzynarodowy, ale
zwraca też uwagę, iż zgodnie z przepisami, w Polsce nie będą one mogły
być wykorzystywane do wykazania spełnienia obowiązku udział energii z
OZE. Ciołkowski wskazuje też na problem rozliczeń przy wykorzystaniu obu
instrumentów, bo cena zielonych certyfikatów jest znacznie wyższa niż
gwarancji pochodzenia, która kształtuje się na poziomie kilku euro.
Te
zastrzeżenia nie zniechęcają jednak Consusa. Członek zarządu spółki
Jacek Jaszczołt w wypowiedzi dla „PB” mówi, że to właśnie zielone
certyfikaty staną się prędzej czy później przedmiotem handlu
zagranicznego.
Puls Biznesu
www.cire.pl