Organizator pikiety, artysta i performer Jacek Adamas ze
stowarzyszenia "Kochajmy Warmię", które należy do koalicji Bezpieczna
Energia, powiedział PAP, że władze regionu oszukują mieszkańców w
kwestiach związanych z lokowaniem farm wiatrowych.
"Z jednej
strony mówią, że są przeciwni energetyce wiatrowej w postaci dużych
farm, a z drugiej zlecili opracowanie mapy reglamentowania regionów pod
budowę farm wiatrowych firmie, która zajmuje się stawianiem wiatraków" -
powiedział PAP Adamas. Jego zdaniem "wyczerpała się możliwość
rozmawiania z urzędnikami". Zapowiedział, że teraz działacze
stowarzyszeń, które sprzeciwiają się budowie farm wiatrowych "przejdą do
bardziej radykalnych działań". Mówił, że jednym z nich może być
okupowanie urzędu marszałkowskiego.
Razem z ekologami we wtorek
pikietowali również działacze Solidarności oraz Solidarnej Polski.
Pierwszy raz w tak wyraźny sposób działacze związkowi i politycy
uczestniczyli w proteście przeciw stawianiu w regionie farm wiatrowych.
Adamas zapowiedział, że rozważa "robienie następnych pikiet np. z
Solidarnością".
Pikietujący przynieśli ze sobą baner, na którym
przedstawiono śmigła wiatraków jako banany. Tłumaczono, że symbolizuje
to republikę bananową, jaką jest region w związku z lokowaniem farm
wiatrowych.
Mapę obszarów ze wskazanymi w woj.
warmińsko-mazurskim terenami, na których będzie możliwe lokowanie dużych
farm wiatrowych, na zlecenie samorządu województwa opracowuje Instytut
OZE-Odnawialne Źródła Energii z Kielc. Umowę podpisano w lutym; mapa ma
być gotowa w lipcu.
Działacze Bezpiecznej Energii podważają
wiarygodność powstającego opracowania argumentując, że firma
OZE-Odnawialne Źródła Energii działa pod tym samym adresem, co firma
Enerko Energy, która buduje w Polsce wiatraki.
Protest
Bezpiecznej Energii poparli także we wtorek na konferencji prasowej
radni województwa z PiS. "Złożymy do marszałka interpelację, w której
będziemy się domagali wyjaśnień w sprawie zlecenia opracowania firmie,
która ma wyraźny konflikt interesów w związany z tym, czy lokować i
budować farmy wiatrowe, czy nie. Będziemy chcieli unieważnienia tego
przetargu i zlecenie tego opracowania instytucji samorządu województwa
lub specjalistom z miejscowego uniwersytetu" - mówił radny PiS Artur
Chojecki.
Na konferencję PiS przyszedł - niezaproszony przez
organizatorów - odpowiedzialny za energetykę wiatrową w regionie
wicemarszałek Jarosław Słoma, który powiedział, że firmę OZE-Odnawialne
Źródła Energii wyłoniono jako wykonawcę opracowania w drodze przetargu.
"Podczas
przetargu nie pytaliśmy, jakie kto ma poglądy na temat energetyki
wiatrowej, tylko patrzyliśmy na kompetencje firmy, cenę i zaplecze
informatyczne, które pozwoli na opracowanie zlecenia" - podkreślił
wicemarszałek Słoma. Dodał, że tego rodzaju zaplecza informatycznego nie
ma np. wojewódzkie biuro planowania przestrzennego.
"To, co nam
ta firma przygotuje będzie poddane konsultacjom społecznym" -
zapowiedział Słoma i po raz kolejny powtórzył, że władze regionu są
przeciwne niekontrolowanemu rozwojowi farm wiatrowych, a opowiadają się
za biogazowniami, fotowoltaiką i budową małych, przydomowych wiatraków.
"Prawo
jest takie, że to gminy decydują o lokowaniu u siebie farm wiatrowych, a
uchwały czy decyzje zarządu województwa i sejmiku w tej sprawie nie są
wiążące" - powiedział Słoma. Podkreślił, że "region nie ma korzyści z
farm wiatrowych, bo stawiają je międzynarodowe koncerny" i dodał, że w
jego ocenie duże wiatraki niszczą krajobraz.
Obecnie w woj. warmińsko-mazurskim stoi ponad 100 siłowni wiatrowych, ale inwestorzy chcą ustawić kolejnych 500-600 wiatraków.
Przedstawiciel
firmy OZE - Odnawialne Źródła Energii w Kielcach potwierdził PAP, że
opracowują mapę reglamentacji regionów pod energetykę wiatrową dla woj.
warmińsko-mazurskiego, ale odmówił odpowiedzi na powiązania tej firmy z
Enerko Energy. Z przedstawicielami zarządów tych firm PAP nie udało się
we wtorek porozmawiać.
www.cire.pl