K. Prasałek: ustawa o OZE będzie pod koniec 2013 r. (25 Nov 2012)
Jeżeli uwzględnimy konieczność notyfikacji przez Komisję Europejską zapisów związanych z pomocą publiczną, to koniec 2013 r. jest optymistycznym terminem dla wejścia w życie ustawy o odnawialnych źródłach energii - mówi Krzysztof Prasałek, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW).

Czy dymisja Waldemara Pawlaka ze stanowiska ministra gospodarki wpłynie na opóźnienie prac nad tzw. trójpakiem energetycznym?

- Przedstawiciele Ministerstwa Gospodarki już wprost przyznali, że będą opóźnienia. Dobrze, że ministerstwem zaczyna kierować minister Mieczysław Kasprzak, który był zaangażowany w prace nad ustawą o OZE, co daje szansę, że dopilnuje tego, aby prace nad tą ustawą za bardzo się nie opóźniły. Za pozostałe ustawy z trójpaku odpowiada jednak wiceminister Tomasz Tomczykiewicz.

Kiedy pana zdaniem ustawa o oze może wejść w życie?

- Jeżeli uwzględnimy konieczność notyfikacji przez Komisję Europejską zapisów związanych z pomocą publiczną, których w projekcie ustawy jest dużo, to moim zdaniem koniec 2013 r. jest optymistycznym terminem. Nie wiem czy będziemy w stanie tego terminu dotrzymać, jeżeli KE zacznie się szczegółowo przyglądać poszczególnym zapisom ustawy.

Termin implementacji unijnej dyrektywy minął w 2010 r. Wszystko wskazywało wówczas, że jeśli chodzi o OZE, to jesteśmy w stanie tego terminu dotrzymać, ponieważ był już gotowy Krajowy Plan Działań (KPD) i obowiązywał system wsparcia dla OZE. Mieliśmy dużo elementów, które wystarczyło uzupełnić o brakujące kwestie, w tym m.in. certyfikacji, transferów statycznych itp. Prace nad ustawą potoczyły się niestety w kierunku rewolucji w całym systemie, co spowodowało już dwuletnie opóźnienie, a szykuje się trzeci rok opóźnień.

Gdyby ustawa weszła pod koniec 2013 r. to czy do tego czasu inwestycje w OZE zostaną wstrzymane?

- Rozmawiamy z przedstawicielami instytucji finansujących i banków i oni zgodnie mówią, że nie podejmują nowych decyzji kredytowych a te, które są realizowane, zostały podjęte w 2011 r., kiedy jeszcze nie było wiadomo o całym zamieszaniu związanym z ustawą o OZE. Wyjątkiem jest tu PKO BP, który finansuje OZE z funduszu Marguerite.

Obawiam się, że praktycznie całe finansowanie OZE, które pochodzi głównie z kredytów, zostanie zatrzymane. Będzie zastój. już dziś widać bardzo duże spowolnienie w przygotowaniach nowych projektów. widzimy nawet coś dużo groźniejszego, czyli powolne wycofywanie się firm z polskiego rynku, jako rynku zbyt mocno obciążonego ryzykiem politycznym i zbyt mocno niepewnego jeśli chodzi o docelowe rozwiązania. Pieniądze nie mogą czekać, muszą pracować, więc są one przerzucone na rynki krajów europejskich, jak Bułgaria czy Rumunia, czy nawet do Kazachstanu. takie zachowania obserwujemy nie tylko ze strony inwestorów zagranicznych, ale także polskich. Polskie grupy energetyczne dużo ostrożniej podchodzą do OZE, a jeszcze kilka miesięcy temu każdy z koncernów wpisywał inwestycje w energetykę odnawialną jako sztandarowy projekt swojej polityki.

Światełka w tuneli nie ma?
- Dziś nie ma. Trochę naszym wsparciem są parlamentarzyści i to co próbuje zrobić poseł Andrzej Czerwiński, czyli próba wprowadzenia poselskiego projektu nowelizacji ustawy Prawo energetyczne, która zabezpieczyłoby nas przed karami i umożliwiłoby funkcjonowanie obecnego systemu. To są jednak doraźne próby ratowania sytuacji, które nie rozwiązują długofalowo problemów związanych z nowym projektem Prawa energetycznego i ustawy o OZE.

Jakie są najważniejsze zastrzeżenia PSEW do projektu ustawy o OZE?

- Ustawa ogólnie nie jest złym dokumentem i wiele zawartych w nim rozwiązań wspieramy. Niestety ostatecznie w projekcie ustawy pojawiły się elementy powodujące nieopłacalność inwestycji w OZE.

Po pierwsze, brakuje ochrony praw nabytych dla inwestycji już zrealizowanych i inwestycji w toku. To oznacza, że nawet dla 70 proc. instalacji OZE ustawa może przynieść negatywne skutki a wiele inwestycji może nawet zbankrutować. W nowym projekcie brakuje również waloryzacji opłaty zastępczej wskaźnikiem inflacji, co jest tym bardziej dziwne, że w pierwszej wersji projektu ustawy taka waloryzacja była. Negatywnie oceniamy również pomysł usunięcia energii z OZE z runku konkurencyjnego.

To wszystko składa się na obraz, że zamiast optymalizacji systemu wsparcia mamy ryzyko likwidacji jednego z najdynamiczniej rozwijającego się sektora energetyki - elektrowni wiatrowych.

Jaki jest potencjał energetyki wiatrowej w Polsce?

- Z danych PSE Operator wynika, że 1 października 2012 r. moc farm wiatrowych przyłączonych do KSE wynosiła 2,35 tys. MW.

OSP i OSD określili warunki przyłączenia dla farm o łącznej mocy 19,2 tys. MW (w tym OSP dla 7,9 tys. MW). To są bardzo duże liczby, w praktyce jednak tylko jedna na trzy inwestycje jest realizowana. W KPD potencjał energetyki wiatrowej oszacowano na 6650 MW, mamy już 2350 a więc brakuje 4000 MW, co oznacza, że projektach musimy mieć 12000 MW. Optymalizacja systemu wsparcia winna więc dotyczyć 1/3 obecnie przygotowywanych projektów a nie ponad 90 proc. jak pokazuje raport PwC bo to oznacza praktycznie koniec energetyki wiatrowej w Polsce.

wnp