Jak Pan postrzega potencjał sektora morskiej energetyki wiatrowej w Polsce?
- Pierwsze morskie farmy wiatrowe w Polsce powstaną, jeśli wszystko pójdzie dobrze, około roku 2019-20. Warunki wietrzne są w polskich obszarach Morza Bałtyckiego korzystne dla stabilnej produkcji energii przez elektrownie wiatrowe. Wiatr nie jest jednak jedynym czynnikiem warunkującym możliwość realizacji projektów morskich farm wiatrowych. Bardzo istotne są również warunki fizyczne samego morza.
Bałtyk charakteryzuje się wyjątkowo niskim zasoleniem - kilkukrotnie niższym niż np. Morze Północne. Poza tym praktycznie nie występują tu pływy, co stanowi kolejny bardzo ważny element. Istotny jest również fakt, że Morze Bałtyckie jest morzem stosunkowo spokojnym, co zimniejsza wyzwania technologiczne. Jest również sporo płytkich akwenów gdzie wybudowanie MFW będzie tańsze. To wszystko sprawia, że nasz Bałtyk jest bardzo atrakcyjnym miejscem dla lokalizacji morskich farm wiatrowych a potencjał techniczny obliczony został na około 6 GW mocy do roku 2025. Morska energetyka wiatrowa dopiero zaczyna się rozwijać i jest w fazie bardzo początkowej. Nikt jeszcze nie wie, czy ona w pełni w Polsce się rozwinie. Przed nami jest więc kilka lat ciężkiej pracy przy rozwijaniu tych projektów.
Jakie są najważniejsze uwarunkowania rozwoju morskiej energetyki wiatrowej?
- Tych kwestii jest dosyć sporo. Do podstawowych warunków rozwoju farm offshore należy system wsparcia, który jest podstawą tego biznesu.
Ministerstwo Gospodarki w projekcie ustawy o OZE zaproponowało wysokość wsparcia dla morskiej energetyki wiatrowej, teraz inwestorzy pracują nad wyliczeniami mającymi pokazać, czy zaproponowany wskaźnik jest wystarczający. To nie jest łatwe, ponieważ mówimy o bardzo dużych inwestycjach i na etapie, kiedy ten biznes dopiero się tworzy, trudno więc precyzyjnie określić koszty tych inwestycji. Bazujemy na kosztach z Europy zachodniej i mamy nadzieję, że być może te koszty będą w Polsce niższe. Szacuje się, że jeden MW mocy zainstalowanej morskiej farmy wiatrowej kosztuje ok. 3,5 mln euro.
Potencjał Polski szacujemy na ok. 6 tys. MW farm offshore, których łączny koszt wyniósłby ok 21 mld euro. Odpowiedni system wparcia jest koniecznym warunkiem do tego, aby inwestorzy zdecydowali się wydać te pieniądze w Polsce.
Drugi filar rozwoju farm offshore to pozwolenia. Inwestorzy oczekują, że proces wydawania pozwoleń będzie przejrzysty.
Projekt morskiej farmy wiatrowej wymaga uzyskania wielu pozwoleń, po pierwsze pozwolenia lokalizacyjnego tzw. pozwolenia na budowę i wykorzystywanie sztucznych wysp, które daje inwestorowi przez kilka pierwszych lat wyłączność na prowadzenie badań i sprawdzenie, czy na konkretnej lokalizacji można posadowić turbiny w sposób ekonomicznie uzasadniony.
Z uwagi na innowacyjny charakter technologii offshore, naturalnym jest, że spółki, które otrzymały pozwolenia lokalizacyjne w Polsce w większości nie posiadają doświadczenia w realizacji tego typu inwestycji. Z tego punktu widzenia ważne jest, aby inwestorzy zagraniczni stali się częścią tworzącego się sektora. Wpłynie to korzystnie na wymianę wiedzy i doświadczeń z realizacji inwestycji offshore w innych krajach. Oczywiście nie da się przełożyć tych doświadczeń w całości z uwagi na specyfikę warunków polskich, natomiast z całą pewnością pozwoli to na ograniczenie kosztów, uniknięcie błędów i zminimalizowanie konsekwencji źle podjętych decyzji.
Budując farmę wiatrową konieczne jest także uzyskanie pozwolenia środowiskowego. Przed wydaniem decyzji środowiskowej przez prawie 2 lata prowadzi się badania i sprawdza, czy wpływ farmy na środowisko przyrodnicze i społeczne będzie akceptowalny. Te opracowania powinny być bardzo przejrzyste, a wiadomo, że w Polsce nie tylko w przypadku farm wiatrowych ale wszystkich inwestycji infrastrukturalnych są duże problemy są z przejściem przez proces przyznawania pozwoleń środowiskowych.
Następny ważny warunek rozwoju sektora offshore to przyłączenie farmy do sieci. Bez rozbudowy i modernizacji sieci energetycznych, będzie będzie trudno nadać temu przemysłowi odpowiedni rozmach. Stan sieci energetycznej na północy Polski nie jest najlepszy. Na szczęście przedstawiciele PSE Operator deklarują, że sieć na północy Polski będzie modernizowana i będzie w stanie przyjąć więcej energii z morskich farm wiatrowych.
Niezwykle ważne są także kwestie związane z finansowaniem inwestycji, pamiętajmy, że mówimy o wielu miliardach euro. Grupy, które dostały pozwolenia lokalizacyjne mają już duże plany inwestycyjne w innych sektorach, można się spodziewać, że realizacji wszystkich inwestycji nie udźwigną finansowo. Morska energetyka wiatrowa potrzebuje finansowania z zagranicy.
Ministerstwo Gospodarki zaproponowało współczynniki wsparcia dla morskiej energetyki wiatrowej. One są na zadowalającym poziomie czy powinny być wyższe?
- Współczynnik wsparcia 1,8, który został zaproponowany dla morskiej energetyki wiatrowej jest dobry, pod warunkiem, że zostanie utrzymana indeksacja opłaty zastępczej. Jeżeli indeksacja nie zostanie utrzymana, to trzeba będzie wrócić do rozmów na temat wysokości współczynnika. Obecnie pracujemy nad szczegółowymi wyliczeniami i wkrótce będziemy wiedzieć jak wysoki powinien być współczynnik, żeby zachęcić inwestorów do przyjścia do Polski.
W jakim stopniu na rozwoju morskich farm wiatrowych skorzysta polski przemysł?
- W Polsce powinno być miejsce na wybudowanie całego osprzętu i infrastruktury dla farm offshore, jak kable, posadowienie turbin, stacje transformatorowe, wieże turbin jak i same turbiny. Jeżeli te elementy nie powstaną w Polsce, to koszty rozwoju energetyki morskiej znacznie wzrosną. Tutaj jednak nie ma za bardzo czego się obawiać, ponieważ polski przemysł już produkuje dla morskiej energetyki wiatrowej w Europie zachodniej.
Trzeba pamiętać, że fundamentu dla morskiej elektrowni wiatrowej nie da się przewieźć z Chin, ponieważ to są ogromne, bardzo ciężkie konstrukcje. Zakłada się, że ogromne elementy, jak fundamenty i wieże, powinny powstawać jak najbliżej miejsca, gdzie zostaną zainstalowane. To oznacza potencjalnie ogromny zastrzyk nowych zamówień dla polskiego przemysłu stoczniowego. Jeśli rozwój morskiej energetyki wiatrowej ma w Polsce kosztować ok. 21 mld euro to minimum 40 proc. z tej kwoty zostanie na pomorzu.
WNP