Polska dużo zyska na niskoemisyjnej gospodarce (08 Nov 2012)
Czy w energetyce musimy stosować przestarzałe, czasem ponad 40-letnie technologie? Czy zdecydować się na najnowsze, innowacyjne rozwiązania, które przysłużą się polskiej gospodarce nawet, jeśli na pierwszy rzut oka mogą wydać się bardziej skomplikowane, czy kosztowne – mówi Izabela Kielichowska, dyrektor ds. polityki energetycznej w Europie, Rosji i Wspólnocie Niepodległych Państw w GE Energy.

Czy możliwa jest zmiana polityki energetycznej UE?

- Polityka energetyczno-klimatyczna ma służyć przede wszystkim rozwojowi innowacyjności w sektorze energetyki Unii Europejskiej i zwiększeniu bezpieczeństwa dostaw energii. Kraje wspólnoty importują znakomitą większość paliw, które zużywa się w procesie produkcji energii i na potrzeby transportu, stąd też wydaje się całkowicie racjonalne, żeby prowadzić działania na rzecz uniezależnienia się od zewnętrznych dostawców.

Unia Europejska wskazuje na szereg działań związanych z poprawą efektywności energetycznej, wykorzystaniem lokalnych źródeł energii i usprawnieniem systemu zarządzania przesyłem i dystrybucją energii. W prosty sposób pozwoli to tworzyć nowe miejsca pracy i stymulować wzrost konkurencyjności całej gospodarki europejskiej.

Jednym z pozytywnych efektów polityki energetycznej zorientowanej na wspieranie innowacyjnych rozwiązań będzie rozwój różnych dziedzin nauki na terenie Unii Europejskiej, która wciąż pozostaje w tyle za Stanami Zjednoczonymi, czy Japonią.

Wspólnotowe polityki, również energetyczna czy środowiskowa charakteryzują się dużą elastycznością. W ramach ich realizacji poszczególne kraje mogą nieco inaczej rozłożyć akcenty. Warto np. skupić się na poprawie efektywności w całym łańcuchu przetwarzania energii - od jej wytworzenia, przez przesył i dystrybucję, aż po jej wykorzystanie.

Dlatego w mojej ocenie nie ma potrzeby radykalnych zmian w polityce energetycznej Unii Europejskiej. Należy zastanowić się, w jaki sposób można wykorzystać synergię płynącą z 27, a za chwilę 28 krajów, racjonalnie gospodarować dostępnymi zasobami i rozsądnie współpracować z partnerami zewnętrznymi.

Marcin Korolec, minister środowiska, przekonuje, że dyskusja o kształcie polityki energetycznej dopiero się rozpoczyna. Zgadza się Pani z tą opinią?

- Pakiet energetyczno-klimatyczny w proponowanych scenariuszach wyznacza kierunki działania i pozostawia państwom pole do negocjacji. Nie muszą one podążać jednakową ścieżką. Każdy kraj opracowuje indywidualną strategię i dąży do osiągnięcia wybranych celów. Dobrym przykładem takiego podejścia jest realizacja założeń pakietu 3x20. Obecnie niektóre państwa, np. Norwegia czy Austria, osiągnęły już udział energii z OZE na poziomie 50-60 proc. Natomiast inne dopiero rozpoczynają swoją drogę ku wyznaczonym przez Unię celom. Część z nich, w tym Polska, ze względu na specyfikę ich sektora energetycznego i gospodarki ma obniżony próg nawet do 15 proc., tak by dostosować realizowanie ścieżki dojścia do niskoemisyjnej gospodarki z uwzględnieniem konkretnych warunków gospodarczych.

Podobnie można interpretować projekt polityki energetycznej do roku 2050. Może się wydawać, że to odległa przyszłość, jednak biorąc pod uwagę niezbędny zakres transformacji gospodarek, należy podjąć głębokie strategiczne działania jak najszybciej. Analizując kształt unijnej polityki energetycznej w takiej perspektywie, Minister Korolec ma rację - dyskusja dopiero się rozpoczyna. Tym niemniej, nie należy rozważać zmiany celu na rok 2050, a raczej - ścieżki dojścia do celu, które wyzwolą potencjał gospodarczy, technologiczny i ludzki we wszystkich krajach UE.

Pojawiają się wyliczenia mówiące, że realizacja mapy drogowej 2050 będzie kosztowała Polskę nawet setki miliardów euro i będzie szkodliwa dla gospodarki. To przesadzone wyliczenia lobby energetycznego czy poprawne rachunki?

- Ministerstwo Gospodarki opublikowało raport porównujący szacunkowe koszty realizacji przez Polskę długofalowej wdrożenia polityki mającej na celu zbudowanie gospodarki niskoemisyjnej. W skład raportu wchodziło 7 analiz, z których zaledwie jedna przewidywała znaczący wpływ realizacji polityki na obniżenie się polskiego PKB. Niezbędne jest spojrzenie na tę tematykę z różnych punktów widzenia, zatem takie krytyczne opracowania są cenne. Wydaje się, jednak, że ogólne konkluzje prac modelowych potwierdzają, że słuszność polityki unijnej.

W obecnym stanie, polska energetyka wymaga znaczących inwestycji, by uchronić nasze państwo przed niedoborem dostaw energii. W tej kwestii branża i eksperci są zgodni. Należy sobie jednak zadać pytanie, jak je realizować. Czy musimy stosować przestarzałe, czasem ponad 40-letnie technologie? Czy zdecydować się na najnowsze, innowacyjne rozwiązania, które przysłużą się polskiej gospodarce nawet, jeśli na pierwszy rzut oka mogą wydać się bardziej skomplikowane, czy kosztowne? Czy w perspektywie długookresowej opierać się o importowane paliwa kopalne, m.in. węgiel i uran, czy skupić uwagę na dostępnych lokalnych zasobach odnawialnych, uzupełnionych o niskoemisyjne źródła oparte na paliwach kopalnych?

Nie jestem zwolenniczką radykalnych rozwiązań, szybkie rewolucyjne działania nie służą bowiem ani konsumentom ani państwu. Jednak zaprojektowanie nowej strategii energetycznej wymaga dalekosiężnego myślenia i odważnych decyzji, nie może zachowywać status quo, bo w perspektywie długofalowej jest to niemożliwe. Dlatego należy racjonalnie zastanowić się i opracować plan, jak ewolucyjnie przeprowadzić polską gospodarkę i polską energetykę przez trudny i długofalowy proces przemian, by równocześnie zwiększać konkurencyjność, pogłębiać rynek pracy, zabezpieczyć społecznie proces przemian, inwestować w polskie i europejskie technologie i źródła energii i, w końcu, realizować unijne cele. Na rynku dostępne są różne rozwiązania technologiczne, które odpowiadają na odmienne potrzeby poszczególnych krajów. Warto dodać, że w Polsce toczy się na ten temat dyskusja i mam nadzieję, że doprowadzi ona do spojrzenia na sektor energetyczny z zupełniej nowej perspektywy.

Na czym w przypadku Polski te różne rozwiązania mogą polegać?

- Przede wszystkim - poprawa efektywności energetycznej w całym łańcuchu produkcji, przesyłu i konsumpcji energii. Polska ma ciągle dwa razy wyższe zużycie energii na jednostkę PKB niż średnia unijna. Są obszary, np. przemysły produkcyjne (papier, cement, produkcja stali i inne), gdzie polskie firmy są światowymi liderami pod względem zastosowania nowoczesnych efektywnych technologii. Takie firmy należy chronić i promować jako liderów. Ale jest też znaczący obszar transportu, usług, administracji i ciągle jeszcze gospodarstw domowych, gdzie można znacząco ograniczyć zużycie energii, a co za tym idzie - koszty.

W polskim bilansie energetycznym mamy stopniowo rosnący udział wytwarzania energii z OZE, jednak ten wzrost nie jest ani gwałtowny, ani też dobrze zbilansowany. Energetyka wiatrowa w Polsce odnotowuje sukcesywny wzrost, ale w ślad za nim muszą się rozwijać sieci elektroenergetyczne i moce bilansujące. Wykorzystywanie biomasy w dużych elektrowniach systemowych jest kontrowersyjne i powinno być ograniczone do zastosowania nowoczesnych technologii, które nie mają negatywnego wpływu na instalacje konwencjonalne i rynek biomasy.

Podobają mi się natomiast rozwiązania duńskie, gdzie biomasa jest wykorzystywana w małych, rozproszonych źródłach, opartych nalokalnych zasobach paliwa. Tam nie importuje się drewna z Kanady czy Ukrainy, żeby spalać je w wielkich kotłach elektrowni, to lokalni rolnicy dostarczają paliwo do małych instalacji, które dla nich jest częścią produkcji lub odpadem. W zamian, oprócz przychodów ze sprzedaży biomasy, otrzymują lokalnie wyprodukowanie ciepło i energię elektryczną, pozyskiwane ekologicznie i bez strat przesyłowych. Uzupełnione o energetykę prosumencką, rozwiązania te pobudzają lokalne społeczności. Także w Polsce w wielu miejscach mogą korzystnie wpłynąć na lokalną gospodarkę.

Są poza tym rozwiązania w dużej skali, jak czyste technologie węglowe i technologie gazowe, niezbędne w średniej perspektywie czasowej dla zrównoważonego rozwoju sektora. Jeżeli potwierdzone zostaną zasoby gazu łupkowego i opłacalność jego komercyjnego wydobycia, na rynku pojawi się kolejne źródło energii, będące ważnym elementem miksu energetycznego państwa. Wszystkie wymienione technologie powinny tworzyć zbilansowany i zróżnicowany obraz sektora energetycznego w Polsce.

W Polsce jest możliwa realizacja scenariusza duńskiego?

- Polska ma olbrzymi potencjał energetyczny zarówno pod względem podnoszenia efektywności energetycznej, jak i wykorzystania lokalnych, mniej lub bardziej rozproszonych zasobów. Możliwość realizacji duńskiego scenariusza wymaga wyraźnego i stabilnego wsparcia regulacyjnego. Warto pamiętać, że wiele urządzeń do produkcji energii odnawialnej jest produkowanych w Polsce, zatem wsparcie tych gałęzi gospodarki powinno stanowić element polityki przemysłowej, jak to ma miejsce np. w Niemczech. Dla przykładu, wiele urządzeń, stosowanych do wykorzystywania biomasy, zwłaszcza kotłów, produkowanych jest w Polsce. Kupując kotły inwestujemy tym samym we własnych producentów, we własną gospodarkę.

Podobnym przykładem jest energetyka słoneczna, do pozyskania której niezbędne są panele fotowoltaiczne, których producenci znajdują się również w Polsce.

Coraz powszechniejsza energetyka wiatrowa również angażuje polskich producentów urządzeń i podzespołów. Wiele polskich firm produkuje głównie na ekspert, a polskie usługi skutecznie zdobywają najnowsze sektory, np. energetykę wiatrową na morzu.

Z kolei produkcja rozproszona produkcja energii czy produkcja biomasy na potrzeby rozproszonych systemów rozwija rolnictwo, a biogazownie - minimalizują problem odpadów.

Polska jako kraj ma zatem olbrzymi potencjał ludzki, technologiczny i ekonomiczny, którego wykorzystanie należy wspierać nie tylko w kontekście bezpieczeństwa energetycznego czy polityki klimatycznej, ale także- dalszego rozwoju nowoczesnych sektorów gospodarki.

WNP