Nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach weszła w życie z początkiem 2012 r. Przewiduje ona, że najpóźniej do połowy 2013 r. gminy przejmą odpowiedzialność za odpady komunalne wytwarzane na ich terenie, a ich odbiorem będą zajmowały się firmy wyłonione w przetargach.
Goleń, który jest również ekspertem Związku Miast Polskich, przypomniał, że według danych Eurostatu, Polska jej krajem z najniższą ilością produkowanych odpadów na obywatela w Unii Europejskiej. Liczba ta wynosi ok. 300 kg na mieszkańca, mniej więcej tyle samo co w przypadku Czech. W Danii jest to już ponad 800 kg.
- Tak naprawdę jest to spowodowane tym, że śmieci znikają w piecach czy lasach i wymykają się w ten sposób oficjalnej ewidencji. Dlatego w Polsce w przeliczeniu na osobę usługi śmieciowe są dosyć tanie - podkreślił Goleń.
W jego opinii, w wyniku nowelizacji ustawy szara strefa ma szansę zostać poważnie uszczuplona, przez co zwiększy się wolumen śmieci w oficjalnym obiegu, a przez to również wydatki na gospodarkę odpadami.
Natomiast sama jednostkowa cena odpadów nie powinna ulec zmianie. Obawy natomiast może budzić to, czy gminy zdążą w wymaganym czasie dostosować się do nowych przepisów.
- Większości zapewne uda się wprowadzić nowe regulacje, ale nie zabraknie też wyjątków od tej reguły. Natomiast te samorządy, które obudziły się za późno i nie zdążą przeprowadzić przetargów, mogą zrealizować wariant "polskiego Neapolu" - ocenił Goleń.
W stolicy włoskiej Kampanii w ostatnich latach dochodziło do "kryzysów śmieciowych", przez co na ulicach tygodniami zalegało tysiące ton odpadów. Zdaniem Golenia, "śmieciowa rewolucja" to jeszcze nie koniec zmian w gospodarce odpadami.
- Chyba nie dało się wprowadzić wszystkich zmian w gospodarce odpadami za jednym podejściem. Zapewne reforma będzie wymagała gruntownych poprawek, w czym wina tych, którzy przez 10 lat od przyjęcia unijnych zobowiązań nie byli w stanie przeprowadzić przez Sejm kompleksowych przepisów - powiedział Goleń.
Niemniej, w ocenie Golenia, nowelizacja ustawy jest kierunkiem słusznym, ale nie do końca konsekwentnym, gdyż gminom nie przekazano pełni władzy nad odpadami. Prawo unijne dopuszcza zlecanie usług swoim jednostkom w trybie bezprzetargowym, czego nie przewidziano w nowelizacji.
poprzez ich spalanie.
- Spalarnie odpadów nie są racjonalne zarówno ekologicznie, jak i ekonomicznie, a także społecznie, gdyż każda taka inwestycja rodzi konflikty społeczne. Zachód odchodzi od spalarni. Często w Polsce mówi się, że w zachodniej Europie spalarnie są popularne, ale one w większości powstawały kilkanaście lub kilkadziesiąt lat temu, gdy spalanie odpadów było tańsze - wskazał.
- Dziś alternatywą jest dążenie do coraz szerszego, głębokiego recyklingu odpadów oraz ich sortowania u źródeł powstania. Tak, aby odpady były jak najmniej zanieczyszczone, a przez to w większym stopniu możliwe do odzysku - podsumował.
WNP