Musimy budować spalarnie odpadów (05 Jun 2012)
Planowane spalarnie odpadów wzbudzają obawy. Niemniej muszą one być budowane, a poziom ich zabezpieczeń jest znacznie wyższy niż w innych obiektach energetycznych - podkreślił w rozmowie z portalem wnp.pl dr Ryszard Szpadt z Wydziału Inżynierii Środowiska Politechniki Wrocławskiej.

Naukowiec podkreślił, że postęp technologiczny w energetyce konwencjonalnej w kwestiach środowiskowych jest znacznie mniejszy niż w spalarniach odpadów.

- Istnieją mity dotyczące gospodarki odpadami, że można problem śmieci rozwiązać tylko recyklingiem, a do tego chociażby produkcją paliw z odpadów. Spalanie odpadów jest najprostszą metodą zagospodarowania zmieszanych odpadów komunalnych pozostałych po zbieraniu selektywnym surowców i bioodpadów. Wszystkie inne metody są bardziej złożone i kosztowne - powiedział Szpadt.

- Spotyka się też opinie, że świat odchodzi od spalarni odpadów. Świat nie odchodzi od nich, tylko już je dawno zbudował. Natomiast starsze instalacje są zastępowane nowszymi urządzeniami, bardziej wydajnymi i ekonomicznymi - zaznaczył.

Dodał, że w zachodniej Europie spala się ok. 50-60 proc. odpadów komunalnych, a reszta podlega recyklingowi czy biodegradacji.

- W Polsce wytwarza się rocznie ok. 13 mln ton odpadów. Gdyby spalano 4-5 mln ton rocznie, byłby to dobry wynik. Wymagałoby stworzenia większych regionów gospodarki odpadami, gdyż budowane instalacje powinny mieć najlepiej ok. 200 tys. ton przerobu rocznie - wskazał Szpadt.

- Obecnie choćby Wrocław i uprzemysłowiona część Dolnego Śląska nie ma spalarni. Prawie w każdym województwie mogłaby powstać spalarnia lub dwie, a w woj. śląskim nawet trzy. Docelowo mogłoby powstać ok. 20 instalacji w skali całego kraju - ocenił.

W jego opinii, w kolejnym budżecie unijnym raczej nie należy spodziewać się środków na spalarnie odpadów. Dlatego następne instalacje będą musiały powstać w formule partnerstwa publiczno-prywatnego lub w całości jako inwestycje prywatne.

- Budowa spalarni w Poznaniu, w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego, gdzie o inwestycję ubiegają się wyspecjalizowani operatorzy, jest lepszym rozwiązaniem od innych projektów. W pozostałych przetargach, gdzie pominięto etap negocjacji, wyspecjalizowane podmioty nie chciały brać na siebie zbyt dużych ryzyk związanych ze wszystkimi pozwoleniami i technologią, przy bardzo krótkich terminach realizacji - podsumował Szpadt.

WNP