M. Krzykowski, IP Kwidzyn: duże zaskoczenie projektem ustawy o OZE (04 Jan 2012)
- Jest duże zaskoczenie, bo z projektu ustawy o odnawialnych źródłach energii wynika, że wiele założeń naszej strategii, w odniesieniu do energetyki, powinniśmy teraz nagle zmienić, co nie zawsze, w przypadku przemysłu ciężkiego, jest możliwe - nie tylko z dnia na dzień, ale i z roku na rok - mówi Marek Krzykowski, prezes zarządu International Paper Kwidzyn.
Jakie pierwsze wnioski nasuwają się Państwu po lekturze projektu ustawy o odnawialnych źródłach energii?

- Jest duże zaskoczenie, bo z projektu ustawy o odnawialnych źródłach energii wynika, że wiele założeń naszej strategii w odniesieniu do energetyki powinniśmy teraz nagle zmienić, co nie zawsze w przypadku przemysłu ciężkiego jest możliwe nie tylko z dnia na dzień, ale i z roku na rok. Mamy elektrociepłownię o mocy ponad 110 MWe, która stanowi jedną instalację składającą się z kilku kotłów opalanych węglem kamiennym i biomasą, a pracuje zarówno na potrzeby nasze jak i miasta Kwidzyn, które ogrzewamy. To jest technologicznie bardzo elastyczny układ, który pozwala też na dodatkowe przychody z tytułu zielonych certyfikatów, przy stosowaniu technologii współspalania. Zakładane w projekcie ustawy o OZE zmniejszenie o ponad 50% wsparcia dla współspalania i ograniczenie tego wsparcia dla instalacji OZE do 15 lat zmusi nas prawdopodobnie do zmian w konfiguracji naszej energetyki, bo bez tego znacznie spadnie opłacalność obecnej instalacji.

Jakie zmiany wchodzą w grę i z jakich konkretnych powodów?

- Z pierwszych analiz wynika, że aby nadal otrzymywać wsparcie z tytułu produkcji energii elektrycznej i ciepła z odnawialnych źródeł energii nasz aktualny układ energetyczny będzie musiał być zmieniony. Będziemy zmuszeni do rozdzielenia energetyki na linie technologiczne przyporządkowane w układzie kocioł- turbina konkretnemu rodzajowi paliwa. Uzyskiwanie wsparcie dla produkcji energii z OZE ma być możliwe przez 15 lat, pod warunkiem, budowy nowego źródła lub przebudowy istniejącego, a my różnie prowadziliśmy modernizacje. To powoduje, że jedne źródła będą mogły nadal korzystać ze wsparcia, a inne nie. Obrazowo rzecz ujmując to jest tak, że kocioł zmodernizowany w 2002 roku pracujący w technologii współspalania może utrzymać 100% wsparcie do 2017 roku pod warunkiem, że cała produkcja energii z tego źródła będzie wydzielona i stanie się odrębną instalacją.

Jeśli się zdecydujecie na przebudowę swojej energetyki pod kątem nowej ustawy o OZE to ile może to kosztować?

- Szacunki wskazują, że ta przebudowa może kosztować 70-80 mln zł, ale to nie jedyny problem. W nowym układzie awaria kotła, czy turbiny powodowałaby, że cały ciąg technologiczny by nie pracował, a obecnie wyłączenie któregokolwiek kotła nie powoduje zatrzymania produkcji energii, a wyłączenie jakiejś turbiny nie powoduje wyłączenia kotła. To daje dużą elastyczność pracy i powoduje, że przeglądy czy remonty urządzeń energetycznych nie mają wpływu na finalny wynik ekonomiczny. Poza tym rozdzielając instalacje stracilibyśmy synergię, którą teraz mamy, a polega to między innymi na tym, że zależnie od potrzeb z jednej instalacji możemy pozyskiwać ciepło tak na potrzeby własne jak i dla ogrzewania miasta Kwidzyna. Poza tym rozdzielenie instalacji oznaczałoby dużą utratę elastyczności zarówno w zakresie ruchowym jak i spalanych paliw , która jest dzisiaj duża. Gdybyśmy musieli kupować do konkretnej linii technologicznej konkretne paliwa to stalibyśmy się wrażliwi na zmiany cen paliw. Instalacja zbudowana na spalanie pelet nie będzie w stanie spalać węgla, czy innego paliwa, a zatem zwyżka cen konkretnych paliw może drogo kosztować przedsiębiorstwo.

To co zrobicie?

- Szukamy rozwiązania , które pozwoliłoby nam zainwestować w kotły mogące spalać różne paliwa, ale współspalanie traktujemy jako okres przejściowy. Uważamy, że chcąc korzystać ze wsparcia OZE i zmniejszać koszty emisji perpektywicznie lepiej będzie bazować na spalaniu biomasy w źródłach tylko do tego przeznaczonych i przygotowujemy się do tego. Mamy strategię przestawienia naszej energetyki głównie na biomasę. Zainwestowaliśmy już we własne plantacje szybko rosnących topoli, co nam da własny surowiec do produkcji celulozy i bezpieczeństwo zaopatrzenia w biomasę. Nasz plan opiewa na 25 tysięcy hektarów upraw topoli. Docelowo węgiel ma stanowić tylko około jednej trzeciej naszego paliwa. Nie chcemy w 100% odejść od węgla, bo jednak produkcja biomasy wiąże się z ryzykiem nieurodzaju i całkowite uzależnienie naszej energetyki od biomasy byłoby strategicznie niebezpieczne.

Wskutek przewidywanych zmian we wsparciu OZE gospodarując racjonalnie powinniście sporo zainwestować, ale czy to nie zagrozi konkurencyjności firmy?

-To nie jest takiej rangi problem. Firma tak, czy inaczej będzie funkcjonowała i będzie rentowna, ale zmiany we wsparciu oze powodują, że powstaje pytanie jak będzie rentowna. Mamy bardzo mocną pozycje w Polsce i Europie Środowo - Wschodniej , ale chcemy mieć też jasną perspektywę na następne wiele lat. Dzisiaj ona nie jest oczywista, bo nie tylko my, ale i nasi dostawcy z sektora chemicznego są zależni pod względem kosztowym od rozwiązań proponowanych w ustawie o OZE . To znaczy tyle, że nawet jeśli nam dzięki inwestycjom uda się utrzymać obecną pozycję konkurencyjną, ale nasi partnerzy nie dadzą rady ustawie o OZE to nasza pozycja też osłabnie. W ponad 80 proc. zaopatrujemy się w produkty chemiczne u dostawców polskich, a więc bardzo istotne dla nas jest jakie rozwiązania zastosują firmy chemiczne w zakresie swojej energetyki. Za pośrednictwem Stowarzyszenia Papierników Polskich zgłosimy już konkretne uwagi do projektu ustawy o OZE. Na razie nie wszystko jeszcze policzyliśmy i nie wiemy też jeszcze w pełni jakie są możliwe interpretacje poszczególnych zapisów projektu ustawy o OZE.

WNP