|
Inwestor chcący wybudować biogazownię czy elektrownię wiatrową musi wybrać odpowiednią lokalizację, przygotować analizę opłacalności inwestycji, następnie zdobyć szereg pozwoleń i decyzji środowiskowych oraz budowlanych, oprócz tego musi także liczyć się z protestami społecznymi, które mogą na długo zablokować realizację projektu. O tym jak przekonać społeczeństwo do odnawialnych źródeł energii mówią przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości, Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Zielonych 2004.
- Protesty społeczne przeciwko inwestycjom w odnawialne źródła energii są przede wszystkim wynikiem niewiedzy, powstają na niedomówieniach i półprawdach. Pojawiają się na przykład różne opinie na temat oddziaływania elektrowni wiatrowych na zdrowie człowieka, nie ma też jednoznacznych przepisów określających lokalizację turbin wiatrowych. Niektórzy mówią o tym, że elektrownie wiatrowe mogą stać 500 m od domów, inni, że 2-3 km. Trzeba przeprowadzać odpowiednie analizy i badania na szczeblu rządowym, a następnie publikować ich wyniki - wyjaśniał Adam Krzyśków z PSL.
Potrzebne są jeszcze jasne i przejrzyste przepisy dotyczące lokalizacji w odnawialne źródła enrgii.
- Ne ma teraz jasnych wytycznych co do stawiania wiatraków na obszarach Natura 2000. Są przecież miejsca, w których tego typu projekty są realizowane, nie szkodzą naturze i przyrodzie, zyskują także akceptację lokalnej społeczności, która ma dostęp do tańszej energii - dodał Adam Krzyśków.
Jego zdaniem należy także budować obiekty demonstracyjne, do których zwiedzania będą zapraszani zarówno przedstawiciele władz samorządowych jak i mieszkańcy terenów gdzie miałyby powstawać kolejne instalacje.
Za tego typu obiektami opowiedział się także Przemysław Wipler z PiS-u. Według niego, aby było mniej protestów przeciwko inwestycjom w OZE, niezbędne jest też powołanie specjalnej grupy eksperckiej, która będzie odpowiadała na wszystkie pytania i wątpliwości obywateli.
- Potrzebujemy oficjalnie udzielonych odpowiedzi przez instytucje państwowe na wszystkie pytania, nawet te tendencyjne, które zadawane są tylko po to by wystraszyć ludzi. Potrzebujemy tego, żeby obywatele i urzędnicy samorządowi nie musieli szukać wiedzy na temat poszczególnych typów inwestycji w Wikipedii czy też w artykułach prasowych. Musi być prowadzona polityka informacyjna na temat wszystkich źródeł energii: OZE, gazu łupkowego, czy też odkrywki węgla brunatnego. Obecnie nie ma tego typu działań - mówił Przemysław Wipler.
Potrzebne jest także powołanie odrębnej administracji zajmującej się polityką energetyczną Polski.
- Trzeba powołać odrębną administrację jak ministerstwo do spraw energetyki czy też polityki energetycznej. W ramach niego powinny być skupione kompetencje, które obecnie porozbijane są na Ministerstwo Finansów, Środowiska, Gospodarki, czy też Skarbu Państwa - dodał Wipler.
Dariusz Szwed, przewodniczący Zielonych 2004 podkreśla, że tak samo jak Rząd prowadzi kampanię informacyjną dotyczącą elektrowni jądrowej, musi być prowadzona kampania dotycząca zielonej energii.
- Rząd ogłosił wsparcie finansowe dla kampanii edukacyjno-informacyjnej dotyczącej elektrowni jądrowej w Polsce. Naszym zdaniem także inne źródła energii powinny być proporcjonalnie dofinansowane w tym zakresie. Energetyka odnawialna w 2020 roku ma dawać 15 proc. energii, a energetyka jądrowa, jeżeli w ogóle, to w 2020 roku nie będzie dawała nic, a w 2023 roku 3 proc. czyli 5 razy mniej energii - tłumaczył Dariusz Szwed.
WNP
|