RWE: planowane inwestycje w polską energetykę wiatrową to 2 mld zł do 2015 roku (16 Sep 2011)
Koszty budowy kształtują się na poziomie około 1,7 - 1,8 mln euro za 1 MW mocy w przypadku farm wiatrowych usytuowanych na lądzie. W sumie nasze planowane inwestycje w polską energetykę wiatrową wyniosą do 2015 roku około 2 mld zł - mówi Robert Macias, prezes RWE Renewables Polska.
Obecnie RWE ma w Polsce elektrownie wiatrowe o mocy 108 MW, a planujecie do 2015 roku mieć 300 MW na wiatr. Czy w tym roku oddacie w Polsce do eksploatacji kolejne elektrownie wiatrowe?

- Na początku przyszłego roku oddamy do użytku w Polsce kolejne elektrownie wiatrowe. Będzie to projekt o mocy około 30 MW. Przygotowujemy się również do budowy kolejnych farm wiatrowych.

Ile obecnie kosztuje budowa lądowych farm wiatrowych w przeliczeniu na 1 MW zainstalowanej mocy?

- Koszty budowy kształtują się na poziomie około 1,7 - 1,8 mln euro za 1 MW mocy w przypadku farm wiatrowych usytuowanych na lądzie. W sumie nasze planowane inwestycje w polską energetykę wiatrową wyniosą do 2015 roku około 2 mld zł.

Inwestorzy zgodnie twierdzą, że morskie farmy wiatrowe są droższe od lądowych, ale o ile droższe?

- To zależy od konkretnych warunków realizacji, ale farmy morskie są około 2 razy droższe od lądowych. Wynika to między innymi z znacznie trudniejszych warunków budowy, zwiększonych kosztów infrastruktury i kosztów montażu turbin. Inwestycje w morskie farmy wiatrowe, są jednak, bardziej efektywne. Oprócz możliwości zamocowania turbin o większej mocy farmy morskie charakteryzują się większą ilością godzin pracy, co zwiększa zdecydowanie efektywność i pozwala wytwarzać więcej energii. Opłacalność inwestycji zależy jednak w dużej mierze od przyjętego w danym kraju systemu wsparcia.

PGE powołała spółki do budowy morskich farm wiatrowych i to pierwszy wyraźny krok energetyki do budowy farm na polskim szelfie Bałtyku. RWE planuje budowę farm wiatrowych na Bałtyku?

- Polska jest niewątpliwie interesującym rynkiem. RWE ma doświadczenia w budowie morskich farm wiatrowych. W tego rodzaju energetyce mamy zainstalowane już ponad 150 MW mocy i instalujemy dalsze głównie w Wielkiej Brytanii.

Gdy mowa o morskiej energetyce wiatrowej w Europie to zwykle wymieniana jest Wielka Brytania. Tak dobrze tam wieje, czy system wsparcia tej energetyki jest tak zachęcający?

- Ze względu na swoje położenie Wielka Brytania posiada doskonałe warunki wiatrowe i stawia na morską energetykę wiatrową

Z kolei w przypadku Polski ilekroć mowa o morskiej energetyce wiatrowej to wraca kwestia budowy sieci przesyłowej wzdłuż naszego wybrzeża, bo jak wskazują eksperci bez tego nie da się wyprowadzić mocy z morza na ląd.

- To oczywisty postulat, dotyczący nie tylko morskich ale i lądowych farm wiatrowych. Energię wytwarzaną przez turbiny trzeba bowiem jeszcze wprowadzić do krajowego systemu elektroenergetycznego, a nasz system przesyłowy na wybrzeżu, ale i na lądzie to obecnie tylko pojedyncze linie i dopiero ich spięcie pozwoliłoby realniej myśleć o farmach wiatrowych w polskiej morskiej strefie ekonomicznej.

Dopóki nie będzie tej linii przesyłowej wzdłuż wybrzeża lub co najmniej zatwierdzonych planów jej budowy to farmy morskie w polskiej strefie ekonomicznej Bałtyku nie będą powstawały?

- To są decyzje biznesowe i nie chcę niczego przesądzać. Należy wykonać szczegółowe analizy techniczne.

W Polsce energetyka wiatrowa jest ciągle właściwie na starcie , a w Niemczech podobno zaczyna się już odbudowa mocy w energetyce wiatrowej. Czy tak jest rzeczywiście?

- Ze względu na postęp technologiczny oraz na okres żywotności turbin - 20 lat - w energetyce wiatrowej w Niemczech mamy do czynienia z tak zwanym procesem repoweringu. W dotychczasowych lokalizacjach powstają nowe elektrownie wiatrowe, a wymianie podlega często wszystko, czyli od fundamentów począwszy przez maszt, a na turbinie skończywszy. To wydłuża możliwy czas pracy turbin i tym samym zwiększa możliwości wytwarzania energii. Efekt końcowy jest taki, że wzrasta moc zainstalowana elektrowni wiatrowych i znacznie poprawiają się parametry ich regulacyjności, bo nowe turbiny są o wiele lepiej przystosowane do współpracy z systemami energetycznymi. W sumie koszty repoweringu są mniejsze niż w przypadku budowy nowych farm wiatrowych o nakłady na infrastrukturę sieciową, czy drogową.

Pytałem o repowering, bo pojawiają się opinie, że energetyka wiatrowa zbliża się w Polsce do ściany wynikającej z braku możliwości przyłączeniowych, a gdyby tak było to moc można częściowo podnieść dokonując wymiany najmniejszych i najstarszych wiatraków.

- Na razie nie spodziewałbym się wyhamowania dynamiki przyłączeń nowych mocy w energetyce wiatrowej, co nie znaczy, że uważam to tempo za dobre. Projekty przygotowane i możliwe do podłączenia w następnych 2-3 latach to są projekty, dla których wszelkie analizy zostały też wykonane 2-3 lata temu. To, czy one zostaną uruchomione, czy nie to kwestia decyzji inwestorów. Te decyzje łatwe nie są, bo jest duża niepewność co do tego jak będzie wyglądał nowy system wsparcia energetyki odnawialnej, a w tym wiatrowej. Na razie nic pewnego nie wiadomo, a za to jest mnóstwo spekulacji i jak się spotykają ludzie z branży to zaczyna się od rozmów o przyszłym systemie wsparcia. Ta niepewność, jak w każdym biznesie, nie pomaga.

Rozumiem, że branża chciałabym, żeby warunki inwestowania nie pogorszyły się, a skoro te obecne są akceptowane to ile w tych realiach trwa zwrot z inwestycji w energetykę wiatrową w Polsce ? Da się osiągnąć zwrot nakładów w 5-6 lat o czym mówią niektórzy inwestorzy w przypadku biogazowni?

- W przypadku elektrowni wiatrowych nie można mówić o jednym, wspólnym dla wszystkich projektów czasie zwrotu kapitału. Wynika to przede wszystkim z charakteru tej inwestycji. Zwrot zależny jest między innymi od warunków panujących na danym terenie, czyli od wietrzności i ewentualnych kosztów budowy infrastruktury.

WNP