|
- Jesteśmy bardzo zainteresowani programem budowy zakładów termicznego przekształcania odpadów komunalnych - powiedział portalowi wnp.pl prezes Rafako, Wiesław Różacki. Dodał, że spółka nie wyklucza również uczestniczenia w zarządzaniu takimi obiektami.
- Chcielibyśmy w ramach tych projektów dostarczać kompletne linie technologiczne według naszego projektu, realizowane w głównej mierze przez własną wytwórnię - powiedział szef raciborskiego producenta kotłów energetycznych.
- W szczególnych przypadkach nie wykluczamy też zainteresowania projektami realizowanymi w formule koncesji i uczestniczenia w ich eksploatacji wraz z odpowiednim partnerem. Jednak wówczas chcielibyśmy, aby zarządzaniem i eksploatacją obiektu zajął się partner, którego wybralibyśmy spośród firm specjalizujących się w takiej działalności - wskazał.
Różacki dodał, że Rafako nawiązało już współpracę z podmiotami, z którymi spółka mogłaby realizować tego typu inwestycje.
- Zakłady termicznej utylizacji odpadów to instalacje, na które składa się wiele różnych podprocesów technologicznych. Zamierzamy kooperować z firmami specjalizującymi się w konkretnych rozwiązaniach. Dysponujemy własnymi technologiami, ale jesteśmy otwarci na współpracę z innymi przedsiębiorstwami, aby zaoferować na polskim rynku najlepsze z dostępnych technologii - powiedział.
Zaznaczył, że Rafako posiada doświadczenie z projektowania i budowy spalarni w Europie Zachodniej.
- Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat współrealizowaliśmy ok. 60 podobnych inwestycji. Oferujemy urządzenia tej samej klasy, jakie są stosowane w Skandynawii, Niemczech czy w Szwajcarii. To dokładnie ten sam poziom technologiczny i standard emisji zanieczyszczeń - wyjaśnił.
Różacki podkreślił, że polskie prawodawstwo cechuje się szeregiem opóźnień w dostosowywaniu przepisów do wymogów Unii Europejskiej, które umożliwiałyby wykorzystanie unijnych dotacji na budowę spalarni.
- Ponadto, obecnie polskie prawo uniemożliwia komercyjne finansowanie takich inwestycji poprzez brak uregulowań dotyczących własności odpadów komunalnych. Problemem jest także możliwość realizowania projektów w formule partnerstwa publiczno-prywatnego. W świetle obowiązujących dziś przepisów jest to bardzo trudne. Nie ma możliwości realizacji projektów w formule PPP i jednoczesnego skorzystania z dotacji unijnych. Polskie prawo nie jest dostosowane do zasad przydzielania czy korzystania z funduszy europejskich - ocenił prezes Rafako.
Dodał, że dużym wyzwaniem dla inwestorów chcących budować spalarnie odpadów są również protesty społeczne.
- Wszystkie śmieci, które mają w sobie nośnik energetyczny, powinny być poddane utylizacji. Jednak świadomość społeczna pod tym względem jest bardzo niska. Negatywne skutki funkcjonowania zakładów termicznej utylizacji odpadów są wyolbrzymiane. Tymczasem są to instalacje emitujące znacznie mniej zanieczyszczeń niż inne obiekty energetyczne, np. miejskie elektrociepłownie - zaznaczył Różacki.
- W społeczeństwach bardzo rygorystycznie traktujących ekologię, świadomość na temat funkcjonowania tego typu zakładów jest dużo wyższa. W Niemczech, Austrii, Szwajcarii czy krajach Skandynawii już dawno uporano się z tym problemem. Składuje się tam tylko niewielki procent odpadów komunalnych. Część jest poddawana recyklingowi, ale nawet 90 proc. podlega utylizacji - wskazał.
Prezes Rafako przypomniał, że od 2013 r. w Polsce zaczną obowiązywać restrykcyjne przepisy dotyczące składowania odpadów wysokoenergetycznych i ulegających biologicznej degradacji.
- Koszty będą tak wysokie, że składowanie śmieci przestanie się opłacać. Dzięki budowie takich obiektów odpady, zamiast bezproduktywnie leżeć na wysypisku, zostaną wykorzystane w drodze utylizacji do odzyskania energii cieplnej i elektrycznej - podsumował.
WNP
|