|
– Nie poradzimy sobie bez spalarni odpadów. Nie będziemy w stanie wypełnić zobowiązań w zakresie redukcji składowania odpadów – mówi CIRE dr inż. Tadeusz Pająk z AGH. Za niewypełnianie zobowiązań Unia pogrozi nam najpierw palcem. Jednak w dalszej perspektywie może nałożyć kary finansowe.
– Uważam, że nie wypełnimy w tym roku nakładanych na nas ograniczeń – mówi dr Pająk. – Powinniśmy do końca 2010 roku ograniczyć ilość odpadów biodegradowalnych o 25 proc. w stosunku do 1995 roku. Jednak, jeżeli Komisja Europejska zobaczy, że niezbędne inwestycje w Polsce ruszają, spojrzy na nas przychylniej. Będzie to bowiem oznaczało, że nawet jeżeli nie zrealizujemy naszych zobowiązań do 2010 roku, to w dalszej perspektywie będziemy już w stanie. W innym wypadku mogą nas czekać nawet kary – wyjaśnia naukowiec.
Zdaniem Pająka mamy już niewiele czasu by rozpocząć niezbędne projekty. – Przetargi powinny zostać zakończone jeszcze w 2011, najpóźniej na początku 2012 roku abyśmy zdążyli do kolejnego progu w 2013 roku – tłumaczy. Kolejnym progiem jest ograniczenie ilości składowanych odpadów biodegradowalnych o połowę. Największe szanse szybkiej realizacji ma osiem projektów, które mogą otrzymać dofinansowanie z POIiŚ. Spalarnie odpadów, o przeciętnej wartości ok. 500 mln zł każda, powstać mają w Białymstoku, Bydgoszczy, Katowicach, Koszalinie, Krakowie, Łodzi Poznaniu i Szczecinie.
Sytuację może tymczasowo złagodzić spalanie odpadów w elektrowniach i elektrociepłowniach zawodowych. Plany takie ma m.in. PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna. Spółka rozważa spalanie odpadów Bełchatowie i Turowie. Problemem będą jednak przepisy, które nakazują utrzymywanie odpadów w temperaturze 850 st. C przez co najmniej dwie sekundy. W kotłach fluidalnych może się to okazać niemożliwe.
CIRE
|