|
29 listopada w Cancún rozpoczyna się Konferencja Klimatyczna ONZ (COP 16), która potrwa do 10 grudnia 2010 r. Niemal pewne jest, że w jej trakcie nie uda się ustalić zasad światowej redukcji CO2. Byłyby one szkodliwe dla rozwoju gospodarczego wielu krajów świata.
O tym, że konferencja w Cancún raczej nie przyniesie konkretnych ustaleń, wiadomo od dawna. W połowie października br. ministrowie środowiska krajów Unii Europejskiej uzgodnili wspólne stanowisko na meksykańskie spotkanie. Zgodnie z nim Unia Europejska nadal ma ambicje być liderem światowych negocjacji i przekonać kraje rozwijające się do przyjęcia zobowiązań do redukcji gazów cieplarnianych. Ministrowie przyznali jednak, że wynik COP 16 zależy od postawy krajów rozwijających się i innych krajów rozwiniętych, w tym Stanów Zjednoczonych, Japonii, Kanady i Rosji. Przyjęcie zobowiązań do redukcji emisji gazów cieplarniach dla wielu krajów rozwijających się i rozwiniętych byłoby szkodliwe.
Jeden z klasyków mawiał, że nie ważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy. To powiedzenie doskonale oddaje kontrowersje dotyczące światowego porozumienia ws. redukcji emisji CO2. W zależności od przyjętych kryteriów lista największych emitentów CO2 na świecie może wyglądać całkowicie odmiennie. Jeżeli przyjmiemy, że należy liczyć wielkość emisji z danego kraju, to na czele będą Chiny i Stany Zjednoczone. Jeśli liczyć emisję CO2 na głowę mieszkańca, to Chiny plasują się dopiero w połowie światowej stawki.
Międzynarodowa Agencja Energii (International Energy Agency) opublikowała kompleksowe zestawienie emisji CO2 przez wszystkie kraje świata. Z raportu wynika, że 10 największych emitentów CO2 na świecie odpowiedzialnych jest za 61 proc. emisji CO2. Największym emitentem są Chiny, następnie Stany Zjednoczone, Rosja, Indie, Japonia, Niemcy, Kanada, Wielka Brytania, Korea Płd. oraz Iran. W roku 2007 (ostatnie dane, które zebrała MAE) światowa emisja CO2 była na poziomie 29 gigaton, z czego 10 największych emitentów wyprodukowało łącznie 18,8 Gt CO2.
W roku 2007 Stany Zjednoczone odpowiedzialne były za 20 proc. światowej emisji CO2, choć mieszka tam zaledwie 5 proc. ludności Ziemi. Chiny, odpowiedzialne za 21 proc. emisji CO2, zamieszkuje ok. 20 proc. ludności świata. Indie, z 17-proc. udziałem w ludności świata, odpowiadają jedynie za 5 proc. emisji CO2.
Zupełnie inaczej niż lista krajów-największych emitentów CO2 wygląda lista krajów z największą emisją CO2 na głowę mieszkańca. Do liderów tego zestawienia należą Stany Zjednoczone (19,1 ton), Kanada (17,37 ton), Australia (18,75 tony) i Luksemburg (22,35 tony).
Najwyższe wskaźniki emisji CO2 na głowę mają jednak stosunkowo nieduże kraje będące dużymi producentami ropy i gazu, jak Bahrajn (28,23 tony), Kuwejt (25,09 tony), Zjednoczone Emiraty Arabskie (29,91 tony). Mistrzem świata został Katar z emisją 58,01 tony CO2 na głowę.
Polska w roku 2007 miała emisję CO2 na głowę w wysokości 7,99 tony, co było na poziomie zbliżonym do średniej europejskiej - europejskie kraje OECD emitowały średnio 7,48 tony na głowę, a średnia dla 27 krajów Unii Europejskiej wynosiła 7,92 tony. Wyższą emisję na głowę niż Polska odnotowały Austria, Belgia, Czechy, Dania, Finlandia, Niemcy, Grecja, Irlandia, Holandia i Wielka Brytania.
W krajach powszechnie uznawanych za największych emitentów CO2 (co w przypadku, gdy weźmiemy pod uwagę emisję kraju, jest uprawnione), jak Chiny czy Indie, emisja CO2 na głowę jest na znacznie niższym poziomie niż np. w krajach Unii Europejskiej. W Chinach emisja CO2 na głowę wynosiła 4,57 tony, a w Hong Kongu 6,26 tony. W przypadku Indii ten wskaźnik jest jeszcze niższy i wynosi 1,18 tony na głowę. Brazylia, postrzegana jako jedna z potencjalnych lokomotyw światowej gospodarki, emisję CO2 na głowę ma na poziomie 1,81 tony.
Średnia dla krajów Ameryki Łacińskiej wynosi 2,21 tony CO2 na głowę, wyższy wskaźnik mają jedynie Argentyna (4,12), Chile (4,28), Jamajka (4,74), Antyle Holenderskie (23,57), Trynidad i Tobago (21,85) i Wenezuela (5,24).
Jeszcze mniejszy jest ten wskaźnik dla krajów Azji - średnia wynosi 1,35 tony CO2 na głowę. Duża część krajów azjatyckich to państwa o bardzo dużej liczbie ludności, jak Bangladesz (0,25 tony CO2 na głowę), Indonezja (1,67 tony) czy Wietnam (1,1 tony).
Najmniejsza emisja CO2 na świecie jest jednak w państwach afrykańskich, gdzie średnia wynosi 0,92 tony na głowę. Najmniejsze wskaźniki są w Erytrei (0,11 tony), Etiopii (0,08), Mozambiku (0,09), Tanzani (0,13) i Togo (0,14). Afrykańskim i światowym rekordzistą jest jednak Demokratyczna Republika Kongo z emisją 0,04 tony CO2 na głowę.
Jeszcze inną metodą liczenia emisji CO2, zaproponowaną przez MAE, jest wielkość emisji na jednostkę wielkości PKB. Z zestawienia Agencji, gdzie wyliczono emisję CO2 (w kilogramach) na 1 dolar PKB (wg. cen z roku 2000) przy uwzględnieniu parytetu siły nabywczej (PPP) wynika, że w Stanach Zjednoczonych było to 0,50 kg, w Kanadzie 0,55 kg, a w Australii 0,59 kg.
Średnia dla 27 krajów Unii Europejskiej wynosiła 0,33 kg na 1 dolara PKB. W Europie Polska zajmuje drugie miejsce pod względem wielkości emisji z 0,57 kg CO2 na 1 dolar PKB, wyższa emisja była tylko w Czechach (0,58 kg). Wśród europejskich krajów najmniejszą emisję mają w tym rankingu Austria (0,26), Dania (0,29), Francja (0,21), Islandia (0,22), Irlandia i Włochy (po 0,28), Norwegia (0,19), Szwecja (0,15) oraz Szwajcaria (0,16).
Polska była na podobnym poziomie co Chiny (0,61 kg CO2 na1 dolar PKB), mniejszym wskaźnikiem mogły pochwalić się Indie (0,33).
Wielkość emisji CO2 na wysokość PKB wydaje się być najbardziej wiarygodnym, tuż po emisji CO2 na głowę, wskaźnikiem emisyjności. Całkowicie mylącym i błędnym jest z pewnością wskaźnik pokazujący emisję CO2 przez poszczególne kraje - to ciekawa informacja, niemogąca jednak stanowić racjonalnych podstaw do żądania redukcji emisji CO2 przez największych emitentów. Całkowicie zrozumiałe jest przecież, że takie kraje, jak Chiny oraz Indie, gdzie mieszka po ponad 1 mld ludzi, muszą emitować więcej CO2 niż znacznie mniej ludne kraje Unii Europejskiej.
Podczas listopadowej prezentacji raportu MAE World Energy Outlook 2010, jaka odbyła się w Ministerstwie Gospodarki, dr Fatih Birol, główny ekonomista Agencji, wskazywał, że główny scenariusz raportu (Scenariusz Nowych Polityk) zakłada wzrost światowego popytu na energię pierwotną w latach 2008-2035 z ok. 12,3 do ponad 16,7 mld ton ekwiwalentu ropy naftowej (Mtoe), czyli ok. 1,2 proc. wzrostu roczni. Fatih Birol podkreślił, że paliwa kopalne - ropa, gaz i węgiel - pozostaną najważniejszymi surowcami energetycznymi w 2035 r. Ich stosowanie wiąże się z emisją CO2, co oznaczać będzie, że światowa emisja CO2 będzie rosła.
WNP
|