|
- Zostało opracowanych wiele dokumentów i są próby regulacji sytuacji, powstał obszerny rządowy dokument, natomiast brakuje najważniejszego. Brakuje sztywnych jasnych reguł w perspektywie 10-15-letniej. Tak by ewentualny inwestor wiedział, co go czeka w przyszłości - mówi nam Marek Kossowski, prezes Fasing Energia.
Jako przykład nasz rozmówca podaje Niemcy. - Biogazownie są popularne w całej Europie. W Niemczech jest czynnych ponad 4,5 tys. i dalej się je buduje, choć ze względu na nasycenie spadła dynamika - mówi prezes Kossowski.
Co musi się stać, aby biogazownie były równie popularne w Polsce? - Inwestorzy, żeby zainwestować w biogazownie pieniądze, muszą mieć jasny przekaz, że reguły, które będą obowiązały w kolejnych latach, pozwolą na zwrot zainwestowanego kapitału. Bez tych reguł program się załamie - uważa nasz rozmówca.
Jak zaznacza, bez tych reguł współfinansować inwestycji nie będą chciały banki. - Inwestycje, mimo że jednostkowo stosunkowo nie są ogromne, to jednak mówimy o kilkunastu do nawet 30 mln zł. Jak to się pomnoży przez 2,5 tys. planowanych biogazowni, widać, że chodzi o znaczne kwoty - mówi Kossowski.
Obecnie jest jeszcze możliwość dotacji ze środków np. UE sięgających 50 proc. kosztów inwestycji. Banki więc są zainteresowane. Po zniknięciu tych możliwości entuzjazm finansistów osłabnie.
Nic więc dziwnego, ze potencjalni inwestorzy podchodzą do możliwości inwestycji w biogazownie ostrożnie.
Na przykład sam Fasing Energia chciał do tego biznesu wejść zarówno jako wykonawca, jak i operator. Skupi się jednak raczej tylko na wykonawstwie.
WNP
|