Prezes WFOŚIGW w Katowicach o efektywności energetycznej w gminach (19 Oct 2010)
- Patrzymy, czy finansowane przez nas projekty wpisują się w jakąś regionalną czy lokalną politykę ekoenergetyczną, w zintegrowany system - mówi Gabriela Lenartowicz, prezes WFOŚiGW.
Prawo energetyczne stanowi, że do obowiązków organów samorządowych różnego szczebla należą także sprawy związane z gospodarką zasobami energetycznymi. Na szczeblu wojewódzkim, powiatowym i gminnym powinny więc powstawać strategie rozwoju energetyki. Planowanie i organizacja zaopatrzenia w ciepło, energię elektryczną i paliwa gazowe należy do zadań własnych gmin.

Współpracując z przedsiębiorstwami energetycznymi, mają one obowiązek przygotowywania spójnych planów inwestycyjnych. Z przepisów ustawy wynika także i to, że wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast winni opracowywać do tych planów projekty założeń opisujące przedsięwzięcia racjonalizujących zużycie energii, wskazujące możliwości wykorzystania lokalnych zasobów paliw oraz źródeł odnawialnych. Kwestie związane z lokalnym zarządzaniem energią w tym samym tonie precyzuje także ustawa o samorządzie gminnym.
Tyle prawo. Teraz coś z życia.

Oto w pewnej gminie położonej w południowej części województwa dolnośląskiego przygotowano, wymagany prawem projekt założeń do planu jej zaopatrzenia w energię elektryczną. Umieszczono tam czterostronicowy opis... energetyki fal morskich. Akapit kończyło zdanie: "W tej gminie energii fal morskich nie da się wykorzystać, bo jest to gmina o charakterze górskim."

Urząd marszałkowski zapytany, dlaczego dopuścił, by w takim dokumencie znalazły się podobne treści odpowiedział: - "Druga polityka ekologiczna Polski" mówi, żeby wspierać każdą działalność, która pozwala na uzyskanie energii ze źródeł odnawialnych. A my nie wiemy, czy za jakieś trzydzieści albo sto lat nie będą tam chcieli wykopać morza..."

Regionalna polityka ekoenergetyczna powinna odzwierciedlać wszelkie lokalne, środowiskowe, społeczne i gospodarcze realia. Jeśli jednak powstawać ma na podstawie absurdalnych lub nieprawdziwych albo choćby tylko nieprecyzyjnych założeń pisanych "na odczepnego" i "na wagę", nie doprowadzi do wyznaczonego celu. A cytowany powyżej przypadek, choć kuriozalny, w istocie rzeczy wcale nie jest szczególnym ewenementem. Wprost przeciwnie. Rzadkością są raczej te lokalne plany zaopatrzenia w energię, które skorelowano z polityką przestrzenną gminy i działalnością znajdujących się w jej zasięgu przedsiębiorstw energetycznych. Jak wynika z analiz Ministerstwa Infrastruktury, tylko 44 proc. gmin przygotowało założenia do planów zaopatrzenia w energię, a jedynie co dziesiąta ma plany, które odnoszą się do lokalnych uwarunkowań. Większość zatem gmin w ogóle nie dysponuje opracowaniami dotyczącymi gospodarowania energią, a jeśli już je ma, to z reguły są one zawieszone w próżni i po prostu nie działają. Innymi słowy: ich autorzy od początku i z założenia najpewniej nie zakładali ich realizacji.

Wśród instytucji, które analizują i oceniają wartość lokalnych pomysłów na ekoenergetykę są wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Tworzą system finansowania ochrony środowiska unikatowy w skali nie tylko europejskiej.

Śląski Fundusz wydaje co roku 140 - 150 mln. złotych. Pieniądze te wspierają projekty związane ze zwiększaniem efektywności energetycznej, ograniczaniem strat lub wykorzystywaniem alternatywnych i odnawialnych źródeł energii.

- Patrzymy, czy finansowane przez nas projekty wpisują się w jakąś regionalną czy lokalną politykę ekoenergetyczną, w zintegrowany system - mówi Gabriela Lenartowicz, prezes WFOŚiGW w Katowicach. - Zwracamy również uwagę na to, czy oprócz mierzalnego i sprawdzanego przez nas efektu ekologicznego, przyniosą także efekt ekonomiczny. Nie wierzymy bowiem, że można sensownie wspierać środkami publicznymi i dla dobra publicznego projekty wyłącznie ekologiczne, generujące jedynie koszty - dodaje pani prezes.

W katowickim Funduszu doszli do wniosku, że brakuje takich właśnie projektów. Wymyślili więc specjalny program finansowy, który wspomógłby realizację lokalnych projektów energooszczędnościowych. Za priorytetowe uznano między innymi te, które sprzyjać będą zwiększaniu efektywności energetycznej z wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii. Takich właśnie, systemowych rozwiązań brakuje bowiem najbardziej. Ich opracowanie poprzedzić jednak muszą kosztowne prace przygotowawcze. A istotą pomysłu Funduszu było to, by gmina tu akurat nie oszczędzała, by przeprowadziła je we współpracy ze specjalistami, dzięki którym problemy energetyczne zostałyby rozwiązane z autentycznym pożytkiem dla mieszkańców i przedsiębiorstw. Samorządom zaoferowano zatem sfinansowanie 80 proc. wydatków, które miałyby ponieść na wykonanie niezbędnych analiz i ekspertyz. Oczywiście pod warunkiem, że nie byłyby one robione "na półkę". Przy czym wskazane w ten sposób, najważniejsze przedsięwzięcia proekologiczne Fundusz zobowiązał się także sfinansować na preferencyjnych zasadach.

- Szczegóły naszego programu ogłosiliśmy rok temu - mówi prezes Lenartowicz. - Od tamtej pory niemal zmuszamy samorządy, by zechciały skorzystać z tej możliwości. I nic. Nie pojawił się jeszcze ani jeden projekt...

W ocenie Funduszu powodów takiego stanu rzeczy jest kilka. Po pierwsze intensywniej trzeba prowadzić akcję edukacyjno - promocyjną. Trzeba uświadomić samorządowcom, że ceny energii będą rosły, a ich obowiązkiem jest chronienie interesów mieszkańców gminy przed ekonomicznymi skutkami owych podwyżek. Po drugie - należy "uspołecznić" całe przedsięwzięcie dokładniej identyfikując i wskazując gminom konkretne, lokalnie dostrzegalne korzyści, które mogą uzyskać wdrażając programy ekoenergetyczne. Ważne także, by ekonomicznie zainteresować przyszłych operatorów takich programów. Wreszcie po trzecie - brakuje banku innowacyjnych pomysłów i dostosowanych do lokalnych warunków technologii. Prezes Funduszu uważa, że takie think tanki powinny powstawać na szczeblu regionalnym, powinny być elementem regionalnej polityki ekoenergetycznej i jako takie wziąć na siebie część odpowiedzialności za ekonomiczną pomyślność mieszkańców regionu.

- Nie czekając na stworzenie stosownego technologicznego, logistycznego i organizacyjnego oprzyrządowanae, już rozpoczęliśmy kompletować grupę energetyków - technologów oraz ekonomistów - informuje Gabriela Lenartowicz. - Energetycy przygotują pilotażowy program ekoenergetyczny, a ekonomiści zanalizują ekonomiczne warunki jego realizacji i zaproponują rozwiązania organizacyjne. Stwierdziliśmy - mówi prezes WFOŚiGW w Katowicach - że póki nie ma rozwiązań systemowych - trzeba zrobić taki pilotaż. Nic tak nie działa jak przykład, który działa. Ludzie, jak się to mówi: lubią "odgapiać" od sąsiadów.

- To tu, na Śląsku, jest przemysł, który decyduje o tym, że jesteśmy bezpieczni energetycznie. - stwierdził podczas obrad III Forum Polityki Gospodarczej "Śląskie 2013+" wicemarszałek województwa, Zbyszek Zaborowski. I nawiązując do tematu spotkania śląskich biznesmenów i naukowców dodał: - Będziemy próbowali wspólnie zastanawiać się tu nad tym, czy stworzenie Regionalnego Programu Ekoenergetycznego w naszym regionie jest potrzebą czy koniecznością.

Rzeczywiście, w dyskusji prowadzonej na Forum już znaleziono odpowiedź na tak postawione pytanie: jest i potrzebą i koniecznością.

WNP