Czy regulacje prawne w Polsce, dają rynkowi OZE odpowiednią przestrzeń do rozwoju? (08 Oct 2010)
Podstawą gospodarki rynkowej jest właściwe uregulowanie ram jej funkcjonowania. Ramy te nie powinny krępować, ale też nie powinny pozostawiać zbyt wiele swobody. W Polsce niestety mamy sytuację, w której powyższa reguła nie obowiązuje. Z jednej strony zobowiązanie, jako kraju członkowskiego jest klarowne i niepodlegające negocjacji, z drugiej rząd zdaje się funkcjonować jakby w innej rzeczywistości - wyjaśnia Andrzej Dejneka, dyrektor generalny Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej.
- Udawanie wdrażania niezbędnych przepisów, o ile ma miejsce, odbywa się zbyt wolno i w sposób urągający standardom cywilizowanego świata. Ze wszystkimi regulacjami jesteśmy spóźnieni, tak jakby nikomu nie zależało na wypełnieniu wymogów dyrektyw, które przecież mają w przyszłości przełożyć się na czystsze środowisko i większe bezpieczeństwo energetyczne - dodaje Dejneka.

Zdaniem eksperta PIGEO, konsekwencje braku odpowiednich regulacji, to nie tylko potencjalne kary dla państwa, czyli dla podatników, ale przede wszystkim opóźnienie w realizacji inwestycji.
- To nie rząd a inwestorzy wykładają pieniądze, podejmują ryzyko gospodarcze i liczą na to, że uzyskają odpowiednią stopę zwrotu. W naszych realiach wygląda to tak, że nie dość, że sam proces przygotowania do inwestycji traw 3-5 lat, to samo funkcjonowanie przy braku stabilnego systemu prawnego rodzi tak duże ryzyko, że ogromna ilość środków, które mogłyby być zainwestowana w energetykę opartą o odnawialne źródła energii, omijają ten sektor szerokim łukiem. Podstawowe zadania w zakresie regulacji prawnych to zapewnienie stabilnego i długofalowego, przynajmniej 15-letniego okresu funkcjonowania systemu wsparcia dla energetyki odnawialnej. Taki jest, bowiem, średni okres zwrotu środków z inwestycji - tłumaczy dalej Andrzej Dejneka.

Ważne jest także usprawnienie procedur, które są na tyle skomplikowane, że z jednej strony urzędnicy mają praktycznie nieograniczone możliwości w przedłużaniu procesu, wymagając różnych, czasem zwyczajnie zbędnych dokumentów a drugiej są na tyle skomplikowane, że skutecznie zniechęca nie tylko dużych inwestorów, ale także przeciętnego Kowalskiego do próby zaangażowania własnych środków.

- Inna kwestią jest zapewnienie priorytetowego dostępu do sieci dla źródeł opartych o energię odnawialną. Szansą dla Polski jest wykorzystanie własnych zasobów naturalnych w wysokosprawnych jednostkach wytwórczych, a nie tylko scentralizowanych dużych mocy opartych o zasoby kopalne, które może nie za naszego życia, ale jednak się skończą - podkreśla Andrzej Dejneka, dyrektor generalny Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej.

WNP