|
Umieszczone na dachach ogniwa słoneczne są coraz częstszym widokiem. Rzadko jednak można je zobaczyć na pionowych ścianach budynków. Spowodowane jest to mniejszą ilością światła, jaka dociera do pionowej powierzchni.
Inżynierów z niedużej, nowojorskiej firmy SMIT zaciekawiła strategia przetrwania porastającego ściany bluszczu. Roślina czerpie przecież energię ze Słońca. Opracowali oni system słonecznych paneli naśladujący zachowanie rośliny.
Solar Ivy (słoneczny bluszcz) składa się z tysięcy małych, wyglądających jak listki ogniw. "Listki" mają wielkość od 20 do 25 cm i mogą produkować moc od 0,5 do 2 W. Ogniwa są mocowane do umieszczanej na ścianie specjalnej siatki. Opracowane przez firmę oprogramowanie oblicza najbardziej efektywne ułożenie baterii, zależnie od warunków oświetleniowych danej ściany. Na przykład w Nowym Jorku, najbardziej efektywne jest zwrócenie ich w kierunku południowym i nachylenie pod kątem 49 stopni od pionu. Ogniwa ustawiane są tak, aby nie zasłaniały siebie nawzajem.
Według szacunków firmy, 4 tys. tych małych paneli może pokryć dwie, trzypiętrowe ściany produkując 10 kilowatogodzin w ciągu dnia, co zapewnia 1/3 energii elektrycznej zużywanej przez przeciętny dom. Koszt takiej słonecznej elektrowni to - zależnie od wielkości zamówienia - od 10 do 15 dol. za "listek", czyli pojedynczy panel.
CIRE
|