|
Słabe tempo prac nad "Krajowym Planem Działania w zakresie energii ze źródeł odnawialnych" może zagrozić inwestycjom w zieloną energię.
Już teraz Ministerstwo Gospodarki zapowiedziało, że KPD do Komisji Europejskiej prześle do końca sierpnia. Jednak dwumiesięczne opóźnienie w przygotowaniu dokumentu przełoży się, według Instytutu Energetyki Odnawialnej, na zmniejszenie zainteresowania polskim rynkiem "zielonej" energii. Wzrośnie także ryzyko inwestycyjne związane bezpośrednio z brakiem stabilnego systemu prawnego i jasnej polityki państwa.
- Opóźnienie niektórym jest nawet na rękę, np. krajowej energetyce korporacyjnej. Do tej pory, z powodu całej listy derogacji klimatycznych i przedłużających się negocjacji i sporów pomiędzy rządem a Komisją Europejską, nie było możliwości przygotowania wiarygodnego biznesplanu w energetyce węglowej. Tymczasem UE inwestowała w OZE (prawie 2/3 wszystkich nowych inwestycji energetycznych w ostatnich latach). Poważniejsze opóźnienia w ostatecznym zatwierdzeniu polskiego KPD przez KE spowodują w Polsce także zastój inwestycyjny w energetyce odnawialnej podobny do tego w energetyce zawodowej. Ta ostatnia zyskuje nie tylko na powstrzymaniu stopniowej utraty rynku, ale i na, czasowym co prawda, umniejszeniu wyceny przez rynek jej wartości rynkowej, w sytuacji kolejnych IPO - wyjaśnia dla portalu wnp.pl Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej. Jak twierdzi prezes IEO dla energetyki odnawialnej to dopiero może być początek większych kłopotów.
- W tym roku praktycznie skończy się dla niej wsparcie z funduszy UE na 2007-2014, a w wyniku podniesienia ryzyka z powodu opóźnień w przygotowaniu KPD jak też z powodu niskiej jakości i mało ambitnego obecnego projektu KPD, pozbawionego większej wiarygodności i konkretnych instrumentów wsparcia, świat finansowy, do tej pory przyjazny OZE, może zacząć ten sektor w Polsce omijać szerokim łukiem z powodu ryzyka politycznego i prawnego. Do czasu zatwierdzenia "systemowego" KPD sektor OZE jest narażony na doraźne i niekoniecznie przemyślane szarpnięcia i doraźne, często puste gesty typu "biogazownia w każdej gminie", ale nie będzie miał szybko parasola ochronnego do minimum 2020 roku - tłumaczy dalej Grzegorz Wiśniewski.
Ministerstwo Gospodarki zapowiedziało, że Krajowy Plan Działania do Komisji Europejskiej prześle do końca sierpnia, jednak już teraz dwumiesięczne opóźnienia i próby poprawy obecnej wersji dokumentu odbiją się na dalszym rozwoju energetyki odnawialnej w kraju.
- Gdyby chodziło "tylko" o 2 miesiące, problem byłby do pokonania. Ale w tym biegu z przeszkodami pierwszy płotek nie został zrzucony bez przyczyny. KPD nie dlatego nie został wysłany do Brukseli że był dobry i tylko się potknęliśmy na np. nierówności (zazwyczaj w takich sytuacjach tłumaczymy się, że to KE źle bieżnię przygotowała). Z powodu braku systematycznego treningu, odpowiedniego trenera, a pewnie i dłuższej ławki zawodników, Polska zwyczajnie nie była w stanie przez pierwszy płotek przeskoczyć. KPD w obecnej wersji nie nadaje się do "poprawy w biegu" czy szybkiej korekty i dostosowania go do wymogów merytorycznych (nie tylko formalnych). Tu widzę problem zasadniczy, a nie w ewentualnym już zapowiedzianym dwumiesięcznym opóźnieniu. Oznacza konieczność powrotu do treningów i niestety zejście z bieżni na jakiś czas oraz oddanie inicjatywy w ręce KE, organizatora zawodów i sędziego w jednej osobie - tłumaczy prezes IEO.
Ryzyko wydłużenia opóźnień rośnie także z powodu coraz bardziej oczywistej konieczności poddania Krajowego Planu Działania w zakresie OZE (zgodnie z polskim prawem) strategicznej ocenie oddziaływania na środowisko.
- To jest naturalnym wymogiem ale i niestety długotrwałym procederem, o czym dobrze wiedzą inwestorzy. Obecny KPD nie przeszedłby tej procedury bezboleśnie, bez wcześniejszego wprowadzenia do niego stosownych, wymaganych informacji i korekt, a to oznaczałoby dalsze opóźnienia także w uruchomieniu tej procedury. Nie można czekać do czasu aż KPD spełni wszystkie wymogi i że należy przygotować konkretną krajową strategię spełniającą z zapasem wymogi KE i ten program krajowy (bez czekania na zielone światło z Brukseli) niezwłocznie wdrażać - podsumowuje Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej.
WNP
|