Przymusowe świadectwa energetyczne (01 Mar 2010)
Najpóźniej od 2014 r. sprzedający mieszkania i domy będą musieli - najprawdopodobniej pod groźbą grzywny - przekazywać nabywcom świadectwo energetyczne, które informuje, z jakim zużyciem energii trzeba się liczyć.
Poinformował o tym wiceminister infrastruktury Olgierd Dziekoński w czasie środowej konferencji w Centrum Stosunków Międzynarodowych. Dziekoński wyjaśnił, że jest to jeden z wymogów, który postawi Unia Europejska krajom członkowskim w zmienianej właśnie dyrektywie energetycznej. Na jej wdrożenie będą one miały czas do końca 2013 r.

W Polsce świadectwa energetyczne obowiązują od roku. Ale mało który sprzedający mieszkanie lub dom je zamawia, bo ignorowanie tego wymogu nie jest karane. Notariusze nie robią zaś żadnych trudności.

Praktyka w innych krajach Unii pokazuje, że ta dopuszcza pewną swobodę. W Wielkiej Brytanii właściciel budynku lub mieszkania musi przedstawić świadectwo charakterystyki energetycznej nabywcy lub najemcy. Za uchylanie się od tego obowiązku grożą sankcje finansowe. Także w Niemczech właścicieli dyscyplinuje kara finansowa. Jednak w Danii nie ma żadnych kar finansowych. Jeśli właściciel budynku lub mieszkania uchyla się od tego obowiązku, nabywca lub najemca może zlecić wykonanie certyfikatu energetycznego na koszt właściciela.

Podobnie jak w Polsce jest natomiast w Austrii. Formalnie istnieje tu obowiązek przedstawienia potencjalnemu nabywcy lub najemcy świadectwa charakterystyki energetycznej, nie przewidziano jednak żadnych sankcji za naruszenie tego obowiązku. Z kolei w Hiszpanii obowiązek przedstawiania świadectwa dotyczy tylko nowych budynków albo tych, które podlegały renowacjom lub były przebudowywane.

U nas taki dokument musi mieć obowiązkowo każdy nowo wznoszony budynek mieszkalny. W przeciwnym razie nie można go legalnie użytkować, za co grozi grzywna.

Gazeta Wyborcza