Rozwijamy rynek biopaliw... w Niemczech (28 Jan 2010)
W 2008 r. - według rządowych danych - odnotowano w naszym kraju znaczący wzrost sprzedaży biopaliw. Ale ani rolnictwo, ani transport nie odczuwają tego, bo większość dodatków pochodzi z importu. Ponadto ubiegły rok był już dla biopaliw dużo gorszy.
Z "Wieloletniego programu promocji biopaliw lub innych paliw odnawialnych na lata 2008-2014", przygotowanego i przedstawionego Radzie Ministrów przez ministra rolnictwa, wynika, że w 2008 r. odnotowano znaczny wzrost zużycia biokomponentów w porównaniu z latami ubiegłymi - do poziomu 659 tys. ton, z czego ok. 185,6 tys. ton stanowił bioetanol, a ponad 473 tys. ton estry olejowe. Oznacza to, że "przepisy nakładające obowiązek stosowania biopaliw są skuteczne i wystarczają do realizacji narodowego celu wskaźnikowego (NCW) - określającego minimalny udział biokomponentów w ilości paliw silnikowych wprowadzanych do obrotu".
Dane są dobre, ale kierowcy nie odczuwają korzyści. Okazuje się bowiem, że ceny paliw z dodatkiem biokomponentów (do 5 proc.) nie różniły się od cen "czystego" oleju i benzyny. Tym samym okazało się, iż pomoc publiczna nie wpłynęła na ceny paliw z dodatkiem biokomponentów, a zyskali na niej jedynie producenci, którzy w 2008 r. uzyskali ulgi w podatku akcyzowym w wysokości blisko 880 mln zł (to 3,5 razy więcej niż w 2007 r.).
Ogromne nadzieje z rozwojem biopaliw wiązali rolnicy, ale rząd przyznał, iż na razie trudno jest dostrzec ich pozytywny wpływ na rynki rolne i tworzenie nowych miejsc pracy. Co więcej, maleje liczba polskich zakładów wytwarzających biokomponenty i półprodukty do ich produkowania, a te, które funkcjonują, mają zazwyczaj spore problemy finansowe. Regres dotyczy zwłaszcza wykorzystania surowców rolnych (głównie zboża) do produkcji alkoholu etylowego. Dlaczego tak się dzieje? Powodem jest to, że producenci paliw kupują estry olejowe i bioetanol za granicą - w innych państwach unijnych, np. w Niemczech. I dlatego, jak przyznaje resort rolnictwa, "program wymaga przeglądu i wypracowania działań umożliwiających bardziej efektywną realizację jego celów gospodarczych i społecznych". W dodatku rząd ma otrzymać informację, czy biokomponenty sprowadzane do Polski "skorzystały" w kraju pochodzenia z ulg podatkowych. Jeśli tak, wówczas nasz budżet nie przyznawałby im dodatkowych ulg w akcyzie. To wsparcie powinno być wtedy zarezerwowane dla krajowych producentów biokomponentów i biopaliw ciekłych.
Po dobrym 2008 r., w 2009 odnotowano za to spadek produkcji biopaliw. Urząd Regulacji Energetyki poinformował, że w trzecim kwartale minionego roku na polski rynek trafiło ponad 70 tys. ton biopaliw - głównie był to samoistny ester (paliwo B100). Pozostałą część stanowił olej napędowy z dodatkiem estrów rzepakowych, sprzedawany wyłącznie dla zamkniętych flot transportowych. Nie odnotowano też sprzedaży biopaliw na bazie benzyn. To rzeczywiście nie najlepsze dane, zważywszy na to, iż w pierwszym półroczu, według URE, na rynek wprowadzono ponad 60 tys. ton biopaliw. W dodatku coraz mniej jest biopliw krajowych (od stycznia do września tylko niespełna 43 tys. ton, a w 2008 r. było to 76 tys. ton).
Ale mimo to jest nadzieja, że przemysł petrochemiczny zwiększy zapotrzebowanie na biopaliwa i może uda się wtedy zwiększyć ich produkcję w kraju. Ma to związek z nową unijną dyrektywą, która zobowiązuje producentów paliw do wykazania "efektywnej redukcji emisji gazów cieplarnianych". Dlatego konieczne jest przyspieszenie wdrażania do produkcji paliw II i III generacji, a to oznacza właśnie zwiększenie zapotrzebowania na biokomponenty.
Krzysztof Losz

(Nasz Dziennik)