D. Givois, Dalkia: Polska siedzi na energetycznej żyle złota (02 Dec 2009)
W Polsce wszyscy siedzą na żyle złota, pieniądze są ukryte w oszczędnościach, które można uzyskać w samorządach, budynkach i firmach ciepłowniczych - mówi Denis Givois, zastępca dyrektora departamentu spraw publicznych Dalkii, prezes EFIEES (Europejskiej Federacji ds. Usług w Zakresie Inteligentnej Energii i Efektywności Energetycznej).
Niektóre firmy energetyczne, w tym Dalkia, oferują m.in. umowę o wynik. Na czym ona polega?

- To rodzaj umowy często stosowany we Francji oraz na Węgrzech, w Hiszpanii i Włoszech, w mniejszym stopniu także w Wielkiej Brytanii. Znacznie trudniej takie umowy zawierać w Polsce, Czechach, na Słowacji i w Rumunii, ponieważ istniejące tam systemy regulacji rynku ciepła na to nie pozwalają. Kiedy przedsiębiorstwo uzyskuje oszczędności to wtedy nie może wykazać kosztów, ponieważ ich już nie ma, więc cena ciepła spada a przedsiębiorstwu zostaje zbyt mała suma, aby zwróciły się nakłady poniesione na inwestycje energooszczędne. W takim przypadku umowy o wynik są praktycznie niemożliwe, choć zdarzają się wyjątki, jak np. na Słowacji.

Kto z takich usług najczęściej korzysta? Szpitale, jednostki samorządowe?

- Oczywiście tak. Byłem dyrektorem Dalkii na Węgrzech w latach 1993-98. Pierwszą rzecz jaką zrobiłem było przedstawienie naszej oferty jednemu z dużych szpitali. Przekonywaliśmy, że jesteśmy w stanie zaproponować umowę, w której zobowiążemy się do wymiany wszystkich starych instalacji ciepłowniczych na nowe. Szpital przez 5 lat będzie płacił za usługi ciepłownicze tyle samo co do tej pory. W tym okresie osiągnięte oszczędności pozwolą nam na pokrycie kosztów inwestycji. Po 5 latach szpital korzystałby w 100 proc. z uzyskanych oszczędności, wtedy fakturowalibyśmy cenę obniżoną o oszczędności i w dalszym stopniu zapewnialibyśmy utrzymanie instalacji ciepłowniczej. To wdrożenie zakończyło się sukcesem, podobne rozwiązanie zastosowaliśmy na Węgrzech w wielu szpitalach, szkołach i na dworcach. W taki sposób odnowiliśmy m.in. dworzec kolejowy w Budapeszcie. Potem pozyskiwaliśmy klientów przemysłowych.

Czy samorządy lokalne we Francji często korzystają z tej usługi?

- Samorządy korzystają z naszych usług w zakresie zarządzania energią. Wtedy zarządzamy ich sieciami ciepłowniczymi, których we Francji jest znacznie mniej niż w Polsce, albo zarządzamy instalacjami ciepłowniczymi w budynkach komunalnych, dysponującymi własnymi kotłowniami, gdzie proponujemy umowę o wynik. Umowy na zarządzanie energią we Francji istnieją od bardzo dawna, również od dawna istnieją firmy profesjonalnie zarządzające energią. We Francji praktycznie nie ma regulacji rynku ciepła, obejmuje ona tylko sieci ciepłownicze dla których samorząd, jako właściciel, raz do roku zatwierdza ceny proponowane przez wybranego operatora sieci. Jeśli chcemy zmienić taryfę to musimy uzasadnić zmianę w dostarczanym każdego roku władzom miejskim bilansie danej instalacji i jej wynikach.

Aby takie usługi mogłyby zostać oferowane w Polsce musiałby się zmienić system regulacji, co najmniej w zakresie poza sieciami, tak aby takie instytucje jak szpital posiadający własną instalację cieplną, mógł skorzystać z usług firmy zarządzającej jej instalacją.

Jaki jest potencjał tego rynku w Polsce?

- W Polsce potencjał jest ogromny. Jest wiele starych instalacji, wymagających modernizacji. Jestem zaskoczony spotykając instalacje 30, 40 a nawet 50 letnie, które nadal działają. Ale nie mają takich wskaźników efektywności jak nowoczesne rozwiązania. W Polsce wszyscy siedzą na żyle złota, pieniądze są ukryte w oszczędnościach, które można uzyskać. To zależy od przepisów czy te możliwości zostaną wykorzystane.

(WNP)