|
Coraz bliższe jest uruchomienie produkcji bioenergii na terenie zlikwidowanej rok temu Cukrowni Łapy. Polska Grupa Energetyczna oraz Krajowa Spółka Cukrowa modyfikują jednak swoje pierwotne ambitne plany ruszenia od razu z dużą produkcją 7-8 megawatów energii, a chcą zacząć od budowy modułu zdolnego wytworzyć 2 megawaty mocy. KSC prowadzi również z hiszpańskim inwestorem wstępne rozmowy dotyczące produkcji biopaliw w halach i za pomocą maszyn byłej łapskiej cukrowni.
Pierwsze plany zakładały inwestycję wartą około 160 milionów złotych. W Łapach za te pieniądze miała powstać elektrownia zasilana biogazem, zdolna wytworzyć 7-8 megawatów energii elektrycznej, miała też ruszyć produkcja biopaliw. Po rozmowach prowadzonych między dwoma inwestorami ustalono jednak, że na początek wytwarzana będzie jedynie energia elektryczna, i to w niewielkiej ilości 2 megawatów. Przybliżony koszt tej inwestycji, która ma być zakończona w roku 2011, to 30 mln złotych. Gdy jednak wszystko będzie dobrze szło z produkcją i sprzedażą bioenergii, wówczas będą budowane i uruchamiane kolejne moduły zwiększające moce produkcyjne. Jednak o produkcji biopaliw w Łapach przez polską spółkę, którą niebawem powołają KSC i PGE, obecnie nie ma mowy.
Z zawężenia planów inwestycyjnych niezadowolone są władze Łap. - Po pierwszych zapowiedziach inwestorów mieliśmy nadzieję na zorganizowanie przez nich, w byłej cukrowni zlikwidowanej rok temu przez Krajową Spółkę Cukrową, co najmniej kilkudziesięciu miejsc pracy. W cukrowni pracowało około 300 osób. Teraz okazuje się, że w bioelektrowni ma być zatrudnionych najwyżej kilkanaście osób - powiedział nam Roman Czepe, burmistrz Łap. - Mamy jednak pewność, że inwestycja w ogóle powstanie, ponieważ do urzędu wpłynęło już zapytanie na temat budowy 2-megawatowej instalacji do produkcji bioenergii - dodaje burmistrz.
Informację o dużym stopniu zaangażowania w realizację inwestycji potwierdza Wojciech Dzierzgowski, wicewojewoda podlaski, który uczestniczył w roboczym spotkaniu na ten temat przeprowadzonym w ministerstwie rolnictwa. Twierdzi on, że został już nawet opracowany cały biznesplan inwestycji, który zakłada pozyskanie na ten cel sporych środków z funduszy unijnych i rządowych.
Podobna inwestycja jak w Łapach ma powstać również w Wożuczynie w woj. lubelskim. Jan Bury, wiceminister skarbu, informuje, iż jeżeli te dwa projekty się powiodą, będzie można myśleć o rozwoju biogazowni i bioelektrowni na szeroką skalę. Rozważa się nawet budowę tysiąca takich obiektów w ciągu najbliższych pięciu lat.
Burmistrz Łap poinformował nas również o rozpoczęciu rozmów z inwestorem hiszpańskim, który żywo interesuje się możliwościami produkcji biogazu i biopaliw również na terenie byłej cukrowni. - W najbliższych tygodniach ma do nas wpłynąć konkretna oferta od tej hiszpańskiej firmy - mówi burmistrz. Hiszpanie rozmawiają również na ten temat z właścicielem obiektów fabrycznych, czyli KSC. Zagranicznych inwestorów interesuje też wykorzystanie do produkcji biopaliw ciągu maszynowego, który wcześniej służył do produkcji cukru. Wróciłby więc temat uprawy przez okolicznych rolników buraków cukrowych. Na pewno jednak mogłoby się tym zająć mniej plantatorów, niż było tych, którzy współpracowali z cukrownią (2 tys.). Produkcja biopaliw w byłej cukrowni mogłaby współegzystować z bioeletrownią. Wówczas do produkcji biopaliw i bioenergii potrzebne byłyby również rzepak i kukurydza.
(źródło: Nasz Dziennik)
|